Nowy Knight Rider


"Knight Rider". Serial mojego dzieciństwa. Pamiętam do dziś rok 1995, czwartek, godzina 20:00, telewizja Polsat. Walczę o telewizor. Walka jest nierówna - dziecko vs. dorosły. Zazwyczaj wygrywałem z czego jestem niezmiernie dumny. Siadam w fotelu. Z głośnika Neptuna M 745 Color (nawiasem mówiąc blisko 19-letni staruszek dalej jest w rodzinie) rozbrzmiewają pierwsze takty wspaniałej melodii, która leczy wszelkie rany i która powoduje wielkie podekscytowanie. Tak. Po tygodniu czekania znów mogę spotkać się z Michaelem i KITTem. Mogę przeżyć 45 minut niezwykłej przygody oraz wybornej zabawy. Do końca siedzę z nosem przy kineskopie (choć bliscy mówili, że to niezdrowe dla oczu, dziś wiem, że mieli rację, skutki cały czas odczuwam - nie żałuję, lubię swoje okulary). Mam wrażenie, że siedzę w fotelu pasażera i podróżuję razem z bohaterami. Przeżywam wszystkie sytuacje razem z nimi. To są jedne z najpiękniejszych chwil mojego dzieciństwa.

Teraz jest rok 2008. Po blisko 13 latach mam okazję być świadkiem, jak Knight Rider powraca, być może po to, by budzić takie same emocje wśród dzisiejszych dzieciaków, jakie budził kiedyś we mnie. Powiem szczerze. Pomysł ten od samego początku bardzo mi się nie podobał. Zawsze wychodzę z założenia, że nie powinno się "dotykać" legend, ponieważ można je tylko zepsuć (najlepiej wyrażą moją myśl słowa piosenki "Zostawcie Titanica, nie wyciągajcie go. Tam ciągle gra muzyka i oni tańczą wciąż…"). Swoją opinię oparłem o kilka wydarzeń. Po pierwsze "Knight Rider 2000". Film, który źle zapisał się na kartach mojego pamiętnika kinomana. Uważam (jak chyba większość fanów), że film ten był zbyteczny i byłoby o wiele lepiej, gdyby nie powstał. Dla mnie osobiście był on pasmem wielkich rozczarowań. Powiem tylko (żeby nie posądzano mnie o swoisty pesymizm) jednym plusem tego filmu był według mnie William Daniels i jego wspaniały głos (chyba każdy zgodzi się ze mną, że K.I.T.T. to Daniels). Po tym niefortunnym filmie powstał "Knight Rider 2010". Najlepiej ten film podsumował mój dobry kolega, którego pozwolę sobie zacytować: "…koło Knight Ridera, to to chyba nawet nie stało…". Powiem wprost. Nie oglądałem tego filmu i w najbliższym czasie nie zamierzam. Powody tak naprawdę są trzy: fragmenty widziane przeze mnie, opinie ludzi, którzy go widzieli i brak polskich napisów (niestety nie umiem języka angielskiego na tyle, żeby móc obejrzeć film bez nich). Kolejnym "dziełem" które powstało i które chciano sprzedać pod "metką" "Knight Rider" był serial "Team Knight Rider". Serial był nawet emitowany w Polsce (z tego co wiem w Polsacie i w TV4). Widziałem parę odcinków i dla mnie wszystko było strasznie sztuczne. Krótko mówiąc nie podobał mi się w ogóle. Do tych wszystkich produkcji dorzucę jeszcze coś, co nie jest w żaden sposób powiązane z Knight Riderem (no może odrobinkę). Kontynuacja serialu "Alternatywy 4" świetnego, polskiego reżysera Stanisława Barei . "Dylematu 5" (bo o nim mowa) okazał się być kompletnym niewypałem, pomimo udziału wielu gwiazd z oryginalnej serii. Po tych wszystkich "doświadczeniach" stwierdziłem jednoznacznie: NIE dla jakichkolwiek kontynuacji czegokolwiek.

Z takimi oto doświadczeniami musiałem śledzić każde nowe informacje, począwszy od wyboru Mustanga (który dla mnie dalej jest złym wyborem podyktowanym czystą chęcią oszczędności), poprzez głos "Nowego KITTa" (niedociągnięcia usprawiedliwia jedynie fakt niespodziewanej zmiany aktora i roboty na tzw. "szybciora") kończąc na decyzjach personalnych (chociażby nieobecność wyżej wspomnianego Williama Danielsa). Data premiery pilota "Nowego Knight Ridera" zbliżała się coraz to większymi krokami, a moje obawy rosły.

17 lutego już nie można było zatrzymać czasu. Wyemitowano pilotażowy odcinek. Polacy mieli okazję zapoznania się z serialem dopiero 18 lutego z racji różnicy czasu, oraz innych niedogodności. Byłem jednym z pierwszych, którzy mieli okazję obejrzeć tę produkcję. Nie zrobiłem tego jednak. Z dwóch powodów. Po pierwsze szczerze bałem się. Drugi powód jest bardziej przyziemny - czekałem na polskie napisy, chciałem dobrze zrozumieć serial. Kiedy napisy pojawiły się postanowiłem, że w końcu obejrzę ten odcinek. Popołudniu położyłem się na mojej wersalce i zacząłem seans. Akcja zaczęła się dość szybko i już wtedy dostrzegłem pierwszy plus, a zarazem minus, mianowicie były to porozrzucane "szczątki" Knight Industry Two Thousand, między innymi kierownica, zderzak ze słynną, niebieską, kalifornijską rejestracją z żółtym napisem "KNIGHT" (w pewnym momencie można było zauważyć pojazd zakryty płótnem, spod którego wystawały znajome czarne kołpaki). Był to duży plus, ponieważ stanowiło to bezpośrednie nawiązanie do starego, poczciwego "Knight Ridera". Jednocześnie był to minus, ponieważ odniosłem wrażenie, że skoro Knight Two Thousand jest rozłożony na części, to raczej nie zobaczymy go już w akcji (chociaż kto wie, może twórcy wpadną na pomysł ożywienia go). Potem moim oczom ukazała się czołówka. Moim zdaniem za mało klimatu, mogłaby być bardziej podobna do oryginału. Muzyczne intro. Fajnym pomysłem było unowocześnienie starego openingu, jednak jak dla mnie za dużo gitar (nie lubuję się w "ostrych brzmieniach", z drugiej strony dobrze, że nie zrobiono czegoś na wzór soundtracku "The Fast And The Furious"). Kolejnym minusem, który zauważyłem to był głos Knight Industry Three Thousand. Za mało emocji, za mało obróbki komputerowej (zgoda, technologia idzie na przód, ale samochód nie powinien mówić czyściutkim, ludzkim głosem). Pierwsze co robiłem, gdy usłyszałem KITTa to wyobraziłem sobie, że te kwestie wypowiada Daniels. Przypomnę jednak, że głos Knighta Two Thousand w pilocie oryginalnej serii też nie był zbyt "żywy", udoskonalono to dopiero w dalszych odcinkach. Potem zadziwiło mnie to, że kiedy Sarah, a potem Mike poznają KITTa, nie są praktycznie wcale zdziwieni np. tym, że samochód mówi (w oryginalnej serii niezapomniana była scena, gdy Michael został zapoznany z KITTem ). O ile w przypadku Sary było to w miarę wytłumaczalne (w końcu jej ojciec jest wynalazcą) o tyle braku reakcji Mike'a nie potrafię zrozumieć. Nie rozumiem również cofnięcia się rozwoju techniki. Knight Industry Two Thousand był praktycznie niezniszczalny, nieważne czy komputer działał czy nie. Karoseria była pokryta specjalną powłoką i to było niezależne od CPU. W Knight Industry Three Thousand natomiast widzę taką sytuację, że odporność samochodu zależy od komputera. Tłumaczono to tym, że autorzy chcą, by samochód był bardziej "realny". Do mnie to wytłumaczenie nie trafia, bo technika się nie cofa, tylko gna jak oszalała na przód. Zmiana koloru nadwozia zbyt przypomina mi serial "Viper" i nie przypadła mi do gustu. Zdecydowanym plusem był występ (szkoda, że gościnny) Davida Hasselhoffa. Można mówić o nim wiele rzeczy, ale Michaela Knighta nikt nie potrafiłby zagrać lepiej. Najlepszą sceną moim zdaniem są ostatnie minuty odcinka, czyli wyjazd na misję. To mi się podobało, tylko po co ten samolot, tradycyjny, amerykański 18-kołowiec w zupełności wystarczyłby. Nawiązań do oryginalnej serii jest więcej, np. Mike'a poznajemy bliżej w kasynie, gdzie po pewnym czasie "ochrania" Sarę. Tak samo poznaliśmy Michaela Arthura Longa.

Podsumowując, serial "Knight Rider" jest nieśmiertelny, nie da się go udoskonalić, dokręcić dalszych losów, stworzyć remake starych odcinków. Ten serial był, jest i pozostanie w naszych sercach, ale skończył się wraz z ostatnim nakręconym odcinkiem w 1986r. W dzisiejszych czasach mamy wspaniałą okazję do oglądania go kiedy tylko nam się zamarzy, chociażby za pośrednictwem płyt DVD. Ten pilot, który teraz powstał i którego kolejne odcinki najprawdopodobniej będziemy mieli okazję oglądać na jesieni jest czymś innym, to nie jest ten sam "Knight Rider", dlatego nie da się go porównać, oraz stwierdzać czy jest lepszy od oryginału czy gorszy, ponieważ to jest zupełnie co innego. Oceniając go powinniśmy patrzeć na niego nie jak na kontynuację, tylko jak na coś nowego. Powód jest prosty. Nigdy nie powstanie serial, który mógłby równać się z "Knight Riderem", to jest legenda, mistrzostwo samo w sobie. Nawet tzw. wpadki są traktowane jako coś niezwykłego. Mam nadzieję, że "Nowy Knight Rider" będzie dla współczesnych młodych ludzi tym, czym był dla mnie oryginalny serial w czasach mojego dzieciństwa. Takich przeżyć i uczuć życzę jak najbardziej wszystkim.



Ocena serialu: 7/10 Komentarze (7) Recenzję dodał: Rider
Dnia: 26-02-2008 15:00





. . Copyright (C) 2004 - 2017 by Pik
Regulamin   Kontakt