Artykuły

Wywiad z Nickiem Nugentem
Serwis Knight Rider Polska z dumą przedstawia ekskluzywny wywiad z Nickiem Nugentem, autorem najlepszej i najbardziej kompletnej książki o serialu Knight Rider!

Od jak dawna jesteś fanem "Knight Ridera"?

Dorastałem oglądając ten serial jako dziecko, gdy był emitowany w telewizji. Gdy chodziłem do gimnazjum, moja mama pracowała do późna i musiałem jakoś wypełnić swój czas. Michael Knight był dla mnie jak ojciec, dostałem od niego świetne lekcje dobra i zła oglądając serial.

W przeciwieństwie do innych fanów, zainteresowanie nie trwało we mnie do dorosłości. Gadający model KITTa z czasem zamieniłem na Voltrona, Transformery itp. Właściwie byłem bardziej fanem "Gwiezdnych Wojen", ale gdy poznałem Glena Larsona, wszystko powróciło ze zdwojoną siłą i powstała książka "Knight Rider Companion".

Jak długo nad nią pracowałeś?

Na przygotowanie i wybranie materiałów, edycję, opracowanie graficzne i skład całej książki poświęciłem mniej więcej rok. Oprócz tego było kilka etapów, kiedy musiałem dokonywać zmian z powodu decyzji o druku książki w kolorze a nie, jak początkowo zakładałem, w wersji czarno-białej.

Które materiały było najtrudniej zdobyć?

Chyba najtrudniej było pozyskać zdjęcia oraz prawa do ich użycia, ale z wywiadami również było dużo trudności.

Dotarcie do wielu osób związanych z produkcją "Knight Ridera" musiało zająć Ci dużo czasu!

Nie spotkałem się ze wszystkimi gwiazdami "Knight Ridera", ponieważ z niektórymi nie miałem możliwości skontaktować się osobiście. Przeprowadziłem wywiady m.in. z Donem Peakiem, Stu Phillipsem (kompozytorami muzyki do "Knight Ridera" - przyp.red.), Tomem Greenem, Robertem Fosterem (scenarzystami i producentami), Michaelem Scheffe (twórcą KITTa) oraz Glenem A. Larsonem. W przypadku kilku ważniejszych nazwisk musiałem zaś skorzystać z wywiadów uzyskanych od autorów książki "Knight Rider Legacy" oraz z innych źródeł, po uzyskaniu licencji. Z kolei Edward Mulhare (odtwórca roli Devona) nigdy nie udzielił wywiadu na temat "Knight Ridera", więc poświęciłem mu rozdział wypełniony wspomnieniami. Jest tam zabawna historia, specjalnie napisana przez Toma Greene'a, autora scenariuszy i producenta drugiego sezonu "Knight Ridera".

Do której z gwiazd było najtrudniej dotrzeć?

Producent wykonawczy i autor scenariuszy - Robert "Nie mów do mnie Bob" Foster.

Wspomniałeś o Michaelu Scheffe. Twórca najlepszego auta na świecie - oczywiście mam na myśli KITTa - sprawia wrażenie miłego, sympatycznego gościa. Przeprowadziłeś z nim interesującą rozmowę, zdradził Ci sporo ciekawostek. Która z nich była najbardziej zaskakująca?

Największym zaskoczeniem był dla mnie fakt, że Michael stworzył także deskę rozdzielczą KITTa do 3. i 4. Sezonu "Knight Ridera". Było powszechnie wiadomo, że ich twórcą był George Barris, ale nie. Michael Scheffe zaprojektował deski do wszystkich sezonów.

Od Michaela Scheffe przejdźmy do Michaela... Knighta - Davida Hasselhoffa. Gdzie udało Ci się z nim spotkać i czy także od niego dowiedziałeś się czegoś ciekawego bądź zabawnego?

Z Davidem Hasselhoffem po raz pierwszy spotkałem się na planie programu Scotta Millsa (popularnego brytyjskiego prezentera radiowego - przyp. red.) dla stacji Living (był to program "Meet The Hasselhoffs") w 2009 roku. Członkowie klubu replik KITTa, do którego należę - Knights of the West Coast - i kilkoro przyjaciół, sprowadzili do jednej z części programu swoje repliki. Wtedy też po raz pierwszy pokazałem komukolwiek swoją książkę. Po nagraniu programu miałem dosłownie minutę, by porozmawiać z Davidem. Oczywiście zaprezentowałem mu "Knight Rider Companion", był pod wielkim wrażeniem - i nadal jest. Poświęcił mojej książce sporo uwagi i zawsze reaguje szerokim uśmiechem, gdy na konwentach fani podsuwają mu ją do podpisu.

Kilka razy rozmawiałem z Davidem także podczas zlotu fanów Knight Ridera w Las Vegas w 2010. Złożyliśmy wtedy hołd Glenowi A. Larsonowi i jego dziedzictwu. Ponownie spotkaliśmy się na sesji zdjęciowej Davida z fanami podczas The Hollywood Show w 2013. Dałem mu wówczas kilka upominków, w tym zegarek-comlink i wielki plakat przedstawiający go jako Michaela Knighta. W podzięce dostałem koszulkę z autografem, podpisał także dwa nasze wspólne zdjęcia.

Jeśli chodzi o ciekawostki - David powiedział mi o grze "Going to Grandma's House" (w dosłownym tłumaczeniu: idąc do domu babci - przyp.red.). Chodzi w niej o to, by powiedzieć "Idę do domu babci z ... i z ..." - w puste miejsca musisz wstawić dwie zupełnie inne rzeczy, jak np. szczotka i delfin. To zabawna gra, w którą grał razem ze swoją ekipą - kto odpowiedział prawidłowo, miał wstęp za kulisy i na VIP Party, a kto nie, musiał próbować szczęścia przy następnej okazji. Znam poprawną odpowiedź, ale nie zdradzę Ci jej! ;-)

Zapytam teraz o kolejną ważną, właściwie najważniejszą postać - nieodżałowanego Glena A. Larsona. Był prawdziwą legendą. Twórca wielu wspaniałych seriali telewizyjnych, jak Magnum, Battlestar Galactica i oczywiście Knight Rider. Jak poznałeś Glena?

W 2005 roku zostałem zaproszony przez jego syna, Jamesa Larsona, na pokaz filmu "Serenity". Z Jamesem znałem się z firmy produkcyjnej, w której pracowałem. To było dziwne, bo pokaz miał się odbyć w dniu premiery kinowej, a James zaprosił mnie do domu jego ojca. Okazało się, że jest tam mała sala kinowa. Na pokaz przyjechałem ze swoim tatą, Garym. Byłem zestresowany, kiedy zobaczyłem siedzącego na kanapie Glena - miał bardzo silną, pewną prezencję, ale uśmiechnął się serdecznie. Powiedziałem, że znam jego prace i że uwielbiałem "Knight Ridera" i ujrzałem błysk w jego oku a po chwili szeroki uśmiech, pierwszy z wielu. Powiedział do Jamesa, żeby przyniósł coś z góry. Ku mojemu wielkiemu zaskoczeniu, Glen zadedykował, podpisał i wręczył mi jako prezent box z pierwszym sezonem "Knight Ridera"! Ten przemiły gest zapoczątkował wszystko, co do dziś robiłem i robię w związku z "Knight Riderem" i to wspomnienie, które zawsze będę pielęgnował.

Od tamtej pory czasem spotykałem się z Glenem na kolacjach przed pokazami filmów i rozmawialiśmy o tym, nad czym w danym momencie pracował…aż pewnego dnia poprosił mnie o zaprojektowanie okładki do jego scenariusza do kinowego filmu "Knight Rider".

Słyszałem o tym projekcie, Glen wspominał o nim wiele razy! Zdradzisz coś więcej na ten temat?

Tak, pierwszy raz Glen powiedział fanom o swoich planach w 2007 roku podczas konwentu Knightcon. Film miał się dziać we współczesnych czasach i opowiedzieć na nowo historię z "Knight of the Phoenix". Glen chciał, by w nowej wersji użyto nowoczesnych efektów specjalnych. Michael miał używać zaawansowanego technologicznie comlinka z funkcjami jak np. w iPhonie, miał mieć też nowoczesną, wielofunkcyjną broń, która mogła m.in. ogłuszać, razić prądem, zamrażać lub palić. Nowym KITTem miał zostać Modern Camaro albo Acura RSX a ja na prośbę Glena stworzyłem kilka grafik koncepcyjnych.

A co z obsadą?

Wiem, że fani najchętniej zobaczyliby Davida Hasselhoffa za kierownicą oryginalnego Trans-Ama z głosem Williama Danielsa, ale Glen nie miał tego w planach. Chciał, by nowy Michael Knight był kimś pomiędzy Jamesem Bondem a Iron Manem, silniejszym, szybszym, potrafiącym użyć siły i sztuk walki, gdy się wkurzy, a przy tym wciąż będącym ulubieńcem pań, o sercu ze złota, ale mocnym obliczu. Nigdy nie rozmawialiśmy o tym, jacy konkretni aktorzy mogliby zagrać w filmie, ale Glen pisząc scenariusz wyobrażał sobie Michaela Caine'a jako Devona Milesa i Sir Anthony'ego Hopkinsa jako Wiltona Knighta. Michael Knight nie został przypisany do konkretnej osoby.

Wielka szkoda, że ta produkcja nigdy nie powstała. Wróćmy do Glena. Jak zareagował na Twoją książkę i czy chętnie dzielił się z Tobą swoimi wspomnieniami?

Glen bardzo mnie wspierał i miał wielki wkład w "Knight Rider Companion", bez jego udziału ta książka by nie powstała. Z przyjemnością napisał do niej nowy wstęp (kilka lat wcześniej napisał przedmowę do "Knight Rider Legacy"). Chciał zapewnić fanów, że wciąż bardzo zależy mu na Knight Riderze i widział w tej książce możliwość "opieki" nad jego dziedzictwem. Stała się dla niego idealnym miejscem do wyrażenia swoich opinii i odczuć na temat zmian, jakie zaszły na przestrzeni lat i kolejnych odsłon "Knight Ridera". Dodam, że nie był zachwycony kierunkiem, jaki został obrany przez NBCU (NBC Universal - stację nadającą KR - przyp.red.) po zakończeniu oryginalnej serii.

"Knight Rider Companion" została opracowana tak, by skupić się głównie na projektach, w które był zaangażowany Glen A. Larson, lub inne ważne osoby z serialu, w mniejszym stopniu zaś na pozostałych kontynuacjach. Z szacunku dla Glena nie wspominam w książce o "Knight Riderze" z 2008/2009 roku, "Team Knight Rider", ani o filmie "Knight Rider 2010".

Rozumiem, że Glen nie był zadowolony z nowej odsłony "Knight Ridera" z 2008/09?

Cóż, nie przepadał za tym serialem. Czuł się, jakby NBCU zabrało mu jego dziecko, odarło je z tego, co czyniło je unikatowym, i nadało nową nazwę. Mówiąc wprost: uważał, że to był "Knight Rider" tylko z nazwy.

A co Ty sądzisz o kontynuacjach "Knight Ridera"? Ja np. lubię "Knight Ridera 2000" (w przeciwieństwie do koszmarnego "Knight Ridera 2010"). Śmierć Devona była głupia, ale miło było zobaczyć spotkanie po latach Michaela i KITTa. Team Knight Rider, cóż, nie był dobry, z kolei "Knight Rider: The Series" zmierzał w dobrym kierunku, ale został anulowany…

Szczerze mówiąc, nie lubię żadnej kontynuacji. "Knight Rider 2000" był najlepszą z nich. Aktorzy z oryginalnego serialu powrócili do swych bohaterów, jednak nie był to film tak inspirujący i podnoszący na duchu, jak oryginał, a wręcz depresyjny: muzyka była smętna, ludzie umierali, Michael odszedł z FLAG, KITT nie był taki sam, KIFT był słaby a główny przeciwnik mało ciekawy.

"Team Knight Rider" w zasadzie był zgrabniejszym połączeniem oryginalnej serii, niż "Knight Rider: The Series", był bardziej powiązany z tą mitologią i kończył się intrygującą sceną, ale w moim odczuciu ten serial to takie "Power Rangers" dla trochę starszych. Za dużo chaosu, za dużo ponownie wykorzystanych ujęć, za dużo kiczu. Jedyne, co mi się podobało w "TKR" to KRO - Knight Reformulation One, następca KARRa. Glenowi Larsonowi bardzo nie podobał się pomysł wielu mówiących pojazdów, uważał, że ciągle mówią jednocześnie i walczą o swoje pięć minut na ekranie.

Nowy serial ("Knight Rider: The Series" z 2008) miał potencjał, ale zabrakło mu humoru i duszy. Moim zdaniem monotonny głos Vala Kilmera nie dał KI3Towi prawdziwej osobowości. Do tego zbyt wiele sztuczek z transformacjami, lokowanie produktu i niespójności odnośnie tego, co nowy KITT potrafi i jak właściwie funkcjonuje. Kluczem w przypadku Michaela Knighta było bycie "samotnym jeźdźcem", podążanie tą drogą razem z KITTem. W przypadku nowej odsłony można przytoczyć przysłowie "Gdzie kucharek sześć, tam nie ma co jeść". Lubiłem bohaterów granych przez Deannę Russo, Justina Brueninga, Bruce'a Davisona (był świetny jako nowy Devon) i Paula Campbella, zaś resztę nie za bardzo. Tak jak wspomniałem, ten serial miał potencjał, ale koniec końców został totalnie zaprzepaszczony i anulowano go po 17 odcinkach. Moim skromnym zdaniem po tym, jak zaprezentowali swoją odświeżoną - i jakże "przyspieszoną" - wersję KARR(E)-a, było już pozamiatane. Niektórzy mówią, że KARR(E) był zrzynką z Transformerów, ale ja uważam, że to był Gobot (Goboty to pierwsze waleczne roboty, poprzednicy Transformerów - przyp.red.). Transformer jest bardziej wytrzymały!

Wróćmy do oryginalnego serialu. Co lubisz w nim najbardziej?

Uwielbiałem oglądać KITTa podczas Turbo Boost, przebijającego się przez ściany, odbijającego pociski, jadącego w Ski Mode - wszystko to, co czyniło go wyjątkowym. Lubiłem też sprzeczki między Michaelem a KITTem. Oryginalny serial miał duszę i humor - to zresztą znaki rozpoznawcze produkcji Glena Larsona. Bardzo doceniam też to, co wniósł wraz z drugim sezonem Robert Foster. Według mnie drugi sezon jest najlepszy, przedstawiono nam Garthe'a Knighta, Goliatha, April Curtis, Camerona Zachary'ego, nowe funkcje KITTa, poznaliśmy przeszłość Michaela Longa oraz zobaczyliśmy odcinek "Soul Survivor", który pokazał, że KITT nie jest tylko zbiorem części samochodowych.

Niektórzy fani narzekają na sezon czwarty i muszę się zgodzić, Super Pursuit Mode był dość głupim pomysłem. Mimo to, mamy tam takie perełki, jak "The Scent of Roses", "Many Happy Returns", "The Wrong Crowd", czy "Killer KITT". Sporo fanów uważa odcinek "Voo Doo Knight" za najgorszy, ale dla mnie najgorszy jest "Knight Song".

Tak…te dwa były naprawdę kiepskie. A który odcinek "Knight Ridera" lubisz najbardziej? Trzy najbardziej ulubione wśród użytkowników serwisu Knight Rider Polska to "Knight of the Phoenix", "Knight of the Juggernaut" i "Junk Yard Dog", popularne są również pojedynki z KARRem i Goliathem. Mój ulubiony odcinek to "Knight of the Juggernaut", a Twój?

"K.I.T.T. vs K.A.R.R.", brak mi słów, to zdecydowanie mój odcinek nr 1. To był pierwszy raz, kiedy Michael i KITT walczyli z przeciwnikiem, który dobrze wiedział jak z nimi walczyć. W większości odcinków Michael i KITT musieli pokonać "przestępcę tygodnia", jak np. złego szeryfa, podstępnego przedsiębiorcę, czy szefa jakiejś szajki. KARR był znacznie bardziej osobistym i niebezpiecznym rywalem, zwłaszcza, że był uzbrojony w laser. Goliath też był groźny, ale bez Garthe'a za kierownicą był zaledwie prawie niezniszczalną ciężarówką, pozbawioną złowieszczego umysłu.

Dziękuję Ci za tę rozmowę, Nick, i przekazuję pozdrowienia od ekipy tworzącej serwis Knight Rider Polska. Jeden fan może wiele zmienić, prawda? ;-) Wszystkiego dobrego, miło było z Tobą pogadać!

Cała przyjemność po mojej stronie. Pozdrawiam polskich fanów "Knight Ridera"! Nie zapomnijcie odwiedzić moich stron: www.knightridercompanion lub www.nrndesign.com - znajdziecie tam więcej materiałów zainspirowanych "Knight Riderem". Możecie też zajrzeć na Knight Rider Companion na facebooku lub na @KRCompanion na Twitterze i Instagramie.

Z Nickiem Nugentem rozmawiał Marcin "eNeR" Kraskowski

Wszystkie zdjęcia dzięki uprzejmości Nicka Nugenta.

P.S. Członkowie Zarządu Knight Rider Polska zaopatrzyli się w swoje egzemplarze książki "Knight Rider Companion". Naprawdę robi wrażenie! Kompletne kompendium wiedzy o serialu, pięknie wydane, wzbogacone setkami unikatowych zdjęć. Do przesyłki Nick dołączył miłe upominki i pozdrowienia. Zapraszamy do obejrzenia galerii zdjęć z naszego "nieustraszonego zakupu"! ;-)


 
Ostatnia modyfikacja: 10-04-2019 22:28 przez eNeR
Dodał: eNeR Komentarze (1) Ocena: 10/10


. . Copyright (C) 2004 - 2019 by Pik
Regulamin   Kontakt