|
|
|
||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
|
Michael i narkotyki
by qatryk12 & samuraj22
Michael i kitt patrolują teren.
-Michael Devon dzwoni. -Łącz -Cześc Michael -Cześć Devon co do mnie masz? -Sprawa z narkotykami. na lotnisku 26km od was w małym domku mieszka diler i on razem z nim. diler nazywa się Alan Graff a on Albert Graff. -Dobra zajmiemy się tą sprawą. Gdy dotarli na miejsce: -Kitt są uzbrojeni? -Nie uzbrojeni a mają pod lotniskiem same karabiny! Michael wysiada z samochodu. -Chej ty Alan czy Albert? -Czego chcesz niema cię tu! Wyjmuje karabin. -Słuchaj licze do 3 3,2,1,0 spadaj -Ide już ide. -Słuchaj kitt jedziemy do fundacji. -Cześć Devon. -Cześć Michael.Mam do Ciebie dużo informacji Jego cała rodzina jest zamieszana w narkotyki. -Pewnie się domyślam że to bracia. -Masz rację są to bracia musisz jechać do ich Mamy ona nie jest zamieszana w narkotyki. -Gdzie mieszka? -Niedaleko lotniska poznasz po dużej reklamie jeansów. -Dobrze już jedziemy. W drodze do miastesczka. -Michael!tam gdzie jedziemy panuje gang! -Dobra załatw mi jakąś broń.(kitt pokazuje mapę). -Dobrze jedziemy do sklepu z bronią. Michael w sklepie. -Dzień dobry Panu. -Tu się nie mówi (dzień dobry)! -Cześć frajer. -Jaką chcesz splówę. -Jakąś maszynówe. -Przedztawiam ci x2000 to jedna z najleprzych. -Ile kosztuje? -200$ -Masz dawaj jeszcze naboje. -Z nabojami 400$. -Ok dawaj broń z nabojami. Gdy dotarli na miejsce: -Te co tu robisz! -Chce się dostać do Pani Graff. -A ta ona jest w 4 kod221. Michel idzie wszyscyu się pytają o kod . -221 221 221 221. Doszedł do numeru4. -WItam czy to Pani Graff? -Tak a oco chodzi? -Pani syn jest zamieszany w narkotyki wie pani? Nagle coś przyłożyła Mu do ust i Michael był niepzytomny.A kitt się niezoriętowa po chwili zaczoł wołać Michaela ale ro nic nieskutkowało.kitt wrucił do fundacji. -Co mówisz kitt!? -Tak wołałem go ale na próżno. -A radar w zegarku niemożesz go namierzyć? -Jóż to robiłem ale sygnał nieprzemieszcza się. -Jedźmy na te lotnisko wiesz gdzie to jest? -Oczywiście! Na lotnisku. -Jest tam ktoś!? -Czego tu chcesz!? -Słuchaj jestem dilerem prochów połączmy nasze siły tworze nawet kombinacje. -Pokarz co umiesz. Nagle Devon przewrócił Alana na ziemię i go aresztował. Alan się wyrywał lecz na marne. Devon zaniusł Alana do kitta i pojechali do fundacji, po 10 min. przyjechała policja i Zabrała Alana. -Kitt jedż za sygnałem Michaela. -Już jadę. 30 min. później. -Devon sygnał z zegarka Michaela się zatrymał. -Gdzie jesteś. -Na środku ul.Pendrive jakiś stary dom. -Już do ciebie jadę. Po 40 min. devon był już z kittem Devon zobaczył w garażu wielki stuł a na nim coś podobnego do deski kitta.Na środku replika kitta. -Co to kitt? -Niewiem idz dalej. W pokoju był Michael przywiązany do krzesła -Michael co ci zrobili? -Niepamiętam.Wiem to że pojechali na lotnisko! -Jedżmy za nim! -KITT weż nas na lotnisko. -Dobrze. Na lotnisku. -Niki masz nowy rodzaj prochów? -Jasne że tak. -To dawaj. -Masz.Dawaj 1000$ -Ok. Michael i Devon wyskoczyli zza kszaków i skuli Nikiego i tego drugiego. by qatryk12 & samuraj22
|
|
||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
. . Copyright (C) 2004 - 2012 by Pik Regulamin Kontakt |