Michael i Kitt wracają do Fundacji po krótkich wakacjach przy okacji grając w szachy. -Wieża z B2 na B8-mówi Michael. -Goniec z H8 na A1-mówi kitt. -Szach i mat. Wygrałem po raz drugi. -Po raz drugi miałeś szczęście. -Michael. -Tak. Mój skaner medyczny wskazuje u ciebie wysoki poziom zmęczenia. Powinieneś iść spać. Proponuję auto pilota. -Proszę bardzo. -Dziękuję. Michael zasnął. Kitt jechał cały czas. Gdy dotarli do Fundacji, Michael poszedł niepostrzeżenie spać. Nazajutrz spotkał Devona po drodze. -Witaj Devon. -Witaj Michael. Dobrze, że cię widzę. -O co chodzi. -W San Francisco doszło do szóstego w ciągu ostatnich 2 tygodni napadu na bank. -To sprawa policji. -Normalnie tak, ale nie w tym przypadku. Sprawa jest o tyle dziwna, że zawiodły wszystkie zabezpieczenia i systemy alarmowe. Co ciekawe niektóre z nich zostały zaprojektowane przez Bonnie. One zawiodły także. Był jeden świadek, który powiedział, że złodzieje odjechali czarym Pontiac Trans Am z dziwnym czerwonym światełkiem na masce. -Devon. Ten opis pasuje do Kitta. -Zdadza się. Obawiam się najgorszego. -Karr? -Dokładnie. -Ale przecież został on doszczętnie zniszczony. -Dlatego proszę cię sprawdź to. -Jasne. Michael ruszył do Kitta, po czym wsiadł do niego. On natomiast mu oznajmia-Szukamy Karra. -Słyszałeś wszystko? -Tak. Naprawdę myślisz, że to on? -Nie wiem. Raz już udało mu się przeżyć wybuch. -Michael. Jakiś pojazd zbliża się w naszą stronę. Gdy pojazd ich minął, Michael bez namysłu nawrócił i jechał za nim. Jednak zanim nawrócił, tamten był już dalego, gdyż jechał z ogromną prędkością. -Michael-mówi Kitt. -Jadąc z tą prędkością nie złapiemy go. -Masz rację. Tryb Super Pościgowy.
Kitt zaczął gnać z prędkością blisko 300 MPH. Gdy mięli pojazd dobrze w zasięgu oka wyłączyli SPM. -Michael. On próbuje się z nami skontaktować. -Więc niech mówi. -Robi się. -Tu Knight 1000. Zawróćcie i przestańcie jechać za mną, inaczej zostaniecie zlikwidowani. -Karr, to ty? -Ostrzegam was. -Kim jesteś-pyta nieustannie Michael. Samochód zaczyna zawracać. A gdy zawrócił strzelił wiązką lasera prosto w skaner Kitta. Kitt zacząl iskrzyć z każdej strony. Nawet z deski rozdzielczej. Zatrzymał się. Michael zaczął wołać-Odezwij się. Co ci się stało. Jednak od strony Kitta nie było żadnej reakcji. Michael wysiadł. Knight 1000 uciekł, a Knight upadł nieprzytomny na ziemię. Leżał długi czas. Gdy się ocknął zobaczył jak nad nim stoi RC. -Michael. Dobrze się czujesz. -Bywało lepiej. -Co tu się stało? Kto tak urządził Kitta. -Potem ci opowiem. Najpierw musimy go stąd zabrać. Gdy dostali się do fundacji Bonnie od razu obejrzała Kitta. Po chwili podeszła do Michaela i powiedziała-Michael, Kitt dostał w skaner tak? -Zgadza się. Przyszli do nich Devon i RC. Knight im opowiada.-Jechaliśmy do San Francisco w sprawie napadów. Nagle minął nas ten samochód. -Karr?-pyta Bonnnie.
-Myślałem tak, ale to nie był on. -Co ty mówisz?-mówi Devon. -Devon. Goniliśmy ten samochód. On skontaktował się z nami i przedstawił się jako Knight 1000 i miał inny głos niż Karr. -Knight 1000?-pyta z niedowierzaniem Bonnie. -Przecież istniały tylko 2 samochody. Knight 2000 i Karr, który był prototypem. Nagle Devon oznajmia-Przypomniało mi się coś. Wilton Knight o zbudowaniu samochodu przyszłości myślał już 5 lat przed zbudowaniem Karra. Zbudował procesor. Niestety podczas testów po jego aktywacji, wówczas był tylko podłączony do modulatora głosu, okazało się, że mimo zakazu Wiltona został zaprogramowany do bezwzględnego eliminowania przestępców. Dlatego umieszczono go w starym magazynie i tam został. Nie zajmowano się nim więcej, dlatego to Karr został uznany za prototyp. -Czy nadal tam jest?-pyta Michael. -Słuchaj dalej. Pracowało nad nim dwóch największych amerykańskich geniuszy. Był to Doktor Tars i Doktor Willow. Ten pierwszy tak zaprogramował procesor Knighta 1000. Został za to zwolniony. Poprzysiągł zemstę. Nie myślałem, że dokona jej kiedykolwiek. Rok po jego zwolnieniu został sporządzony plan budowy Karra. W tym czasie procesor Knighta 1000 zniknął, i niewiedzieć wtedy czemu zostały skopiowane plany budowy Karra przez Dr. Willow. I teraz myślę, że Tars na ich podstawie zbudował samochód Knight 1000. -To by tłumaczyło, dlaczego zawiodły systemy bezpieczeństwa banków. Dla takiego geniusza to bułka z masłem.-mówi RC. -Myślicie, że Willow współpracuje z Tarsem?-pyta Bonnie. -Bardzo prawdopodobne-odpowiada Devon. -Gdy dowiedział się o skopiowaniu planów po prostu odszedł. -No dobrze-przerywa Michael. -Pora zająć się Kittem. Bonnie patrzała na niego i zaczęła powoli naprawiać go. Po prawie 2 dniach naprawy wezwała do siebie Michaela. -Witaj Michael. Przedstawiam ci kolejną reinkarnację Knighta 2000. -Wygląda wspaniale. -Jest on w tej chwili jeszcze lepszy niż kiedykolwiek wcześnij. Dzięki Devonowi udało się wzmocnić osłonę molekularną. Do tego dodałam wielkiej mocy laser zdołający przebić się nawet przez karoserię Kitta. -To wspaniale. -Problem jest, że masz tylko jeden strzał. -Czyli jedna jedyna szansa. -Dobra jadę. -Michael poczekaj. Kitt jeszcze nie został sprawdzony. -Przetestuję go podczas walki. I nie dając dojść do słowa Bonnie Knight rusza z piskiem opon w stronę wyjazdu. Nagle z modulatora wydobywa się głos. -Witaj Michael z powrotem. -Ty również. -Dokąd jedziemy. -Do San Francisco. Musimy załatwić dwie sprawy. -Czyli. -Po pierwsze musimy zniszczyć Knighta 1000. A poza tym trzeba dać Dr. Tarsowi i jego wpólnikowi Dr. Willow do zrozumienia, gdzie ich miejsce. -Rozumiem. -Z tym pierwszym może być trudno. -Masz rację, ale musimy spróbować. -Michael. -Tak. Mam do ciebie pytanie. -Słucham. -Jeżeli nam się powiedzie to czy zagramy w szachy. -Masz to, jak w banku. Jadą, gdy z mgły wyłania im się Knight 1000. -Kitt, zdaje się, że mamy towarzystwo. -Zgadza się. -Przygotujmy laser. -Robi się. -Michael, on również przygotował swój laser. Musimy być ostrożni. Drugi raz nie chcę tego przeżywać -Ani ja. Ani ja. Po chwili Knight 1000 wymija ich. Michael niezwłocznie zawraca i goni go. -Kitt, jeżeli uderzymy go w tył, możemy go co najwyżej lekko uszkodzić. -Kitt-odzywa się Knight 1000. -Oddal się ode mnie. W przeciwnym razie będę musiał cię zlikwidować. -Co robimy Michael?-pyta Kitt. -Nic. Po prostu jedziemy. -Michael, w tym samochodzie znajdują się 2 osoby. -Zapewne Tars i Willow. -Willow tak, ale Tarsa tam nie ma. Michael. On zawraca. Gdy Knight 1000 zawrócił Michael natychmiast nacisnął guzik LASER krzycząc-ognia. Z Knighta 1000 posypały się iskry, jak przedtem z Kitta. Michael podchodzi do samochodu patrząc na Willowa z krwawiącą głową, lecz Kitt krzyczy-Michael uciekaj. W samochodzie znajduje się dodatkowo bomba. Michael ucieka i następuje wybuch. Kitt pyta-Nic ci się nie stało. -Nie. Co z procesorem Knighta 1000. -To niewiarygodne, ale jest cały. -Więc skończymy z nim raz na zawsze. Knight wsiadł do Kitta i rozpędza się na migający procesor. Uderza w niego rozwalając do na kawałki.
-Teraz już jest niegroźny-mówi Michael. -Dobrze jedziemy. Wiesz może, gdzie może przebywać Tars. -Ma swoją firmę w Las Vegas. -Dobrze, jedziemy tam. Trzyb pościugu. Wciska guzik SPM i zamochód brnie jak burza. A dojerzdżając do biura Knight wyłącza ten tryb. Przejeżdżają przez elektryczną bramę. Strażnicy strzelają do nich z bazooki i z karabinów maszynowych. Jednak Kitt unika pocisków i dzięki wirażom uderza swoim tyłem w strażników. Nagle z bramy wyjeżdża samochód. -Michael. On ucieka -Gonimy go. Wezwij policję. Jadą przez pół miasta gdy parę samochodów zagradza im drogę. -Dobrze Kitt. Turbo dopalanie. -Robi się. Uruchamia się Turbo Boost. Michael znudzony pościgiem wciska MICROLOCK i samochód Tarsa staje w miejscu. Michael walczy z nim i bez trudu go pokonuje. Mówi do niego-Tars. To koniec twojej kariery. Doktorku. Przyjeżdża policja. Gdy zgarnia wszystkich przyjeżdża swoją limuzyną Devon. Michael oznajmia mu-Już po wszystkim. -To dobra wiadomość-odpowiada Devon. -Co mogę dla ciebie zrobić. -Myśle, że dobrą nagrodą dla mnie i dla Kitta będzie troche urlopu. Wsiada do auta i odjeżdża. Kitt mówi do Michaela-Cieszę się, że nadal jestem jedyny w soim rodzaju. -Ja też. Muszę przyznać, że miałeś okropnych braci. Mam nadzieję, że nie masz ich więcej? -Bardzo zabane. A może tak partyjka szachów. -Jasne.
K O N I E C
Z góry przepraszam za błędy i za jakość opowiadania. Po prostu nie mam talentu. bingo0
|