Fan Fictions
Poprzednia część
Następna część
ART. 239. §1. KK: TRYLOGIA – CZĘŚĆ 3a – SPRAWIEDLIWI WYDZIAŁ KRYMINALNY: ODCINEK 500
Wielki finał trylogii „Art. 239. §1. KK”. Po przygodach Policjantek i policjantów, a równocześnie także Adama i KOMa, pora na spotkanie z Wydziałem Kryminalnym.

Część 3a.


To mogło być zwykłe nagranie ze zwykłego dnia pracy stacji benzynowej. Kilkanaście kamer monitoringu rejestrowało typową dla tego miejsca krzątaninę.
Ktoś zajechał.
Ktoś odjechał.
W części sklepowej ze dwie osoby kręciły się wśród półek.
Młoda ekspedientka musiała przerwać wykładanie słodyczy i przygotować kawę dla jednego z klientów, który stał przy kasie.
Kiedy zabrał kawę i wyszedł, ekspedientka, wróciła do słodyczy.
Klient z kawą szedł do poloneza zaparkowanego koło myjni.
Ktoś podchodził do kasy z gazetą.
Ekspedientka znów przerwała układanie towaru.
Szklane drzwi pękły. Ktoś wrzucił coś do środka.
Ekspedientka, jak i klienci, spojrzeli w tamtą stronę zdziwieni.
Ostatnie, co kamery zarejestrowały, to fakt, że owa mała paczuszka wylatuje w powietrze…
Potem zapis urwał się.






TOMASZ SKUPIEŃ
PRZEDSTAWIA




Wykorzystano postacie z seriali „Policjantki i policjanci”
oraz „Sprawiedliwi: Wydział Kryminalny”


A DLA TYCH, KTÓRYCH TO OMINĘŁO - KILKA SŁÓW WPROWADZENIA

JORDANÓW 2017


>>> OPOWIADANIE DO POBRANIA W FORMACIE PDF <<<
UWAGA! OPOWIADANIE W FORMACIE PDF JEST WSPÓLNE DLA OBU CZĘŚCI


WROCŁAW, 4 WRZEŚNIA, 21:11


Komenda Wojewódzka wrocławskiej policji znajdowała się niedaleko od centrum miasta, tuż nad brzegiem Odry. Pudelkowaty budynek, obity wypalonym przez słońce drewnem, tętnił życiem mimo wieczornej pory.
Wszystko przez ostatnie wydarzenia. Których było naprawdę sporo.
Od poranka sprawą napadu na firmę THORTEKS zajmowała się ekipa śledczych: komisarz Adam Stasiak i aspirant Maria Przybylska. Bardzo szybko pojawił się w niej drugi wątek: za pomocą skradzionych ładunków wybuchowych ktoś wysadził stację benzynową i słup wysokiego napięcia. Bezpośredni przełożony Stasiaka i Przybylskiej, inspektor Edward Kubis, zdecydował, że do tej sprawy włączy się drugi zespół śledczych, starszy aspirant Bruno Sawicki oraz podkomisarz Ewa Pilarczyk. Sprawdzali w okolicach Częstochowy trop związany z jeepem, który posłużył jako pojazd do napadu.
Niewykorzystany cały czas był trzeci zespół, w składzie podkomisarz Paulina Wach i aspirant Jakub Walczak. Kubis, po ich ostatniej sprawie, dał im dzień wolnego. Jednak wieczorne wydarzenia zmusiły go do ściągnięcia swojej ostatniej dwójki.
I to właśnie oni, bardzo późnią porą, pojawili się na komendzie.
Ona, brunetka o ciemniejszej karnacji niż przeciętna mieszkanka Wrocławia, nie była zadowolona z faktu tak późnego wezwania. Zwłaszcza, że ten wieczór chciała spędzić ze swoją nastoletnią córką, Agatą.
On, typ który na pierwszy rzut oka wyglądał bardziej jak dresiarz spod bloku, też nie był za szczęśliwy. Właśnie w telewizji leciał mecz, na który czekał od wielu miesięcy. Zaś tuż po pierwszym gwizdku zadzwonił Kubis i kazał mu się zbierać, bo była robota.
Tylko że użył trochę mocniejszych słów, rzecz jasna.
Właśnie wracali z miejsca zbrodni. Zostawili tam policyjnego technika, Bolka Kowalskiego, by zebrał ślady. Sami zaś chcieli przesłuchać główną podejrzaną w tej sprawie – policjantkę z komendy miejskiej, którą na miejscu zatrzymali… jej koledzy z pracy.
- Jak w jakimś ulu normalnie… – rzucił Walczak, zaraz po tym, jak weszli na komendę. Zwykle o tej porze już nikogo tam nie było, dziś jednak wszystko niemalże się gotowało.
- I nawet królowa na posterunku – stwierdziła Paulina na widok ich szefa, Kubisa, który rozmawiał na korytarzu ze Stasiakiem i Przybylską.
- Kuba, Paulina, co tam się stało? – inspektor zapytał na ich widok. Był mężczyzną grubo po pięćdziesiątce, jednak nadal widać w nim było dawną krzepę.
- Na razie wygląda, że jedna nasza odstrzeliła gościa – odpowiedział Kuba.
- Jak to, nasza? – zapytała Przybylska.
- Policjantka z komendy miejskiej. To ją znaleziono na miejscu z bronią. Za chwilę ją przesłuchamy – uściśliła Paulina.
- Wiecie, kim był zabity? – szef zapytał Pauliny.
- Z patrolu powiedzieli, że Wacław Nowaczyk, szef firmy THORTEKS… Tej, w której dziś była ta kradzież.
- Co powiedziałaś?! – Stasiak, facet o wyglądzie kulturysty po 40, ożywił się. – Nowaczyk?!
- To na pewno on? – dopytała się Przybylska.
- Czemu my nic o tym ku*wa nie wiemy! – warknął Stasiak.
- Może dlatego, że trup dopiero od godziny stygnie? – rzucił Walczak.
- Co za dzień, do cholery… – warknął Kubis. Na jego twarzy malowała się irytacja.
- A jak z tymi ładunkami? – Walczak zapytał Stasiaka.
- Na razie dupa zbita, goście rozpłynęli się w powietrzu… Jedyny trop jaki mamy, to zdjęcia z monitoringu, cudem udało się je odzyskać. Tuż po tym, jak ci wysadzili stację, ruszył za nimi zielony polonez… Sprawdziliśmy blachy, należy do niejakiego Adama Skupnia… Którego kilka godzin temu zgarnięto, w sprawie zaginięcia syna Nowaczyka… – wyjaśnił Stasiak.
- Właśnie go tu wiozą, za chwilę z nim pogadamy – dodała Przybylska.
- Dobra… Wy przyciśniecie tego Skupnia… – Kubis wskazał na Stasiaka i Przybylską – …a wy tą dziewczynę… – to zadanie zlecił Kubie i Paulinie. – Co za pieprzony dzień… – pokręcił głową i wrócił do swojego gabinetu.

podkom. Paulina Wach
KWP WROCŁAW

10 minut później dziewczyna była już w pokoju przesłuchań. Kiedy ją zobaczyłam, trochę nie chciało mi się wierzyć, by mogła zabić. Jednak lata w tej robocie nauczyły mnie, by nigdy nie ufać pozorom.

Pokój przesłuchań znajdował się w małym pomieszczeniu, gdzie było wystarczająco miejsca na stolik i trzy krzesła przy nim. W jednej ze ścian wmontowano duże lustro weneckie. Dla podkreślenia nastroju, na stoliku stała zapalona lampka.
Agnieszka, skuta kajdankami, siedziała po jednej stronie stołu. Z drugiej rozsiedli się Wach i Walczak. Przez dobre 5 minut wszyscy milczeli. Agnieszka tylko chicho pociągała nosem.
- To co tam się właściwie stało? – zapytał Walczak.
Agnieszka westchnęła i zaczęła opowiadać:
- Pojechałam tam na prośbę znajomego. Zaginął jego samochód i prosił, bym sprawdziła to miejsce. To znaczy nie on, jego znajomy z WTO, który namierzał ten samochód. I kiedy tam przyjechałam, znalazłam to ciało… A potem pojawili się Rachwał i Białach, ja upadłam i tak nieszczęśliwie, że trafiłam na ten pistolet…
- A, znajomy – Paulina kiwnęła głową. – A nie było tak, że byłaś wtyką tych co porwali denatowi syna i dostałaś zlecenie, by go zlikwidować? – ostro warknęła Wach.
- Ty, Paulinka, przecież patrz jak się ona trzęsie, myślisz, że by człowieka mogła odstrzelić? – Walczak kiwnął głową na dziewczynę.
- Ona jest policjantką. Musi umieć zachować zimną krew… A teraz przecież może grać. Co, chciałaś być aktorką? – zapytała dziewczynę.
- Ale… ja…
- A ten znajomy dlaczego nie mógł sam pojechać? – zapytał Walczak.
- Bo wcześniej przymknęli go, i tuż przed zamknięciem poprosił, bym wzięła jego telefon i poszukała samochodu…
- Jak się nazywa ten facet? – przycisnęła ją Wach.
- A… Adam Skupień.

asp. Jakub Walczak
KWP WROCŁAW

Już dziś słyszałem to nazwisko, i to całkiem niedawno. Stasiak i Przybylska mieli go teraz przesłuchiwać.

podkom. Paulina Wach
KWP WROCŁAW

Jeszcze mniej wierzyłam tej dziewczynie. Znajomy, który jest zamieszany w porwanie tego chłopaka? A ona znajduje się na miejscu zabójstwa ojca? Próbowałam ją jeszcze przycisnąć, ale cały czas mówiła to samo. Postanowiliśmy z Kubą wysłać ją na dołek.

- Co o tym myślisz? – Wach stała koło automatu z kawą i piła napój. Walczak czekał, aż maszyna wyda mu jego (co nie było tak oczywiste z tym sprzętem).
- Coś mi tu nie pasi… Ale nie wygląda na taką, by mogła od*ebać tego faceta… – stwierdził.
- Kuba, a ten jej ziomuś? Przecież zgarnęli go… – zaczęła.
I wtedy drzwi do pokoju przesłuchań otworzyły się ponownie. Najpierw wyszedł facet w okularach, z trochę niewyraźną miną. Był skuty i prowadził go jeden z mundurowych. Zaraz po nim pokój opuścili Stasiak i Przybylska. Podeszli do Wach i Walczaka.
- To ten Skupień? – zapytała Paulina.
- Tak – odpowiedziała Maria.
- Strasznie pierdołowato wygląda – ocenił Walczak.
- Powiedział wam coś konkretnego? – zapytała Paulina.
- To jakiś czub – warknął Stasiak, i nie wyjaśniając, poszedł do pokoju. Tam wyciągnął telefon i gdzieś zadzwonił.
- Czub? – Paulina spojrzała na Marię.
- Mówił coś o gadającym polonezie, że stracił pamięć i mu uciekł…
Wach i Walczak mało co nie parsknęli śmiechem.
- Samochód… mu uciekł? Ten polonez?
- Tak – Przybylska potarła oczy. – Ja już padam – westchnęła. – Na dziś więcej nie zrobimy, na razie – pożegnała się z Wachem i Walczakiem.

asp. Jakub Walczak
KWP WROCŁAW

Postanowiliśmy sami pogadać z tym Skupniem. Gadający polonez… Dobre! Ciekawe, czy i nam taki kit wciśnie…

podkom. Paulina Wach
KWP WROCŁAW

Wcześniej sprawdziliśmy go w bazie… I to, co tam było… trochę nas zdziwiło.

Wach i Walczak znów byli w pokoju przesłuchań. Tym razem, zamiast Agnieszki, na krześle siedział ów Skupień.
- Były glina, a teraz człowiek, który miewa różne przygody… Ciekawa z ciebie persona, Skupień – mruknął Walczak. Stał w kącie, za typem, z rękami w kieszeni.
- Agnieszka Turek. Skąd ją znasz? – zapytała Wach. Siedziała przed zatrzymanym.
- Właśnie, co z nią? Państwa koledzy nic mi nie chcieli o niej powiedzieć – zapytał zaniepokojony.
- To my tu zadajemy pytania – Walczak warknął z tyłu.
Skupień ciężko wypuścił powietrze
- Poznaliśmy się kiedyś, jak jeszcze pracowała w Warszawie. Pomogłem jej w jednej sprawie… A tu spotkaliśmy się całkiem przez przypadek – wyjaśnił facet.
- Przez przypadek? Jakoś nie sądzę – stwierdziła Paulina.
- Przez przypadek, naprawdę. Nie wiedziałem, że ona pracuje teraz we Wrocławiu. A na komendzie pojawiłem się, by zgłosić zaginięcie samochodu – wyjaśnił Adam.
- Tego, co gada, czy tego, co stepuje? – z tyłu rzucił Walczak. Paulina zachichotała ironicznie.
Przesłuchiwany przymknął oczy.
- Czyli tamci już wam powiedzieli… – westchnął. Otworzył oczy. – Słuchajcie, wiem jak to brzmi, ale naprawdę mam gadający samochód… Który mi naprawdę uciekł!
- Taaaa, mój samochód też gada. I lodówka. I lokówka – ironicznie rzuciła Paulina.
- A ja ma nawet kalkulator, który sam mi gotuje i te, no, nowele pisze – dodał Walczak.
Policjanci roześmiali się bardzo głośno.
- Dobre! – rzuciła Paulina.
- Mój samochód nazywa się KOM 5000, to zmodyfikowany polonez atu, i ma wbudowaną sztuczną inteligencję. Jeśli nie wierzycie, zadzwońcie do komendanta Dzielnego z Krakowa, albo Grześka Ropeckiego z wydziału Audi…
- Te – przerwała mu Paulina. – Ty nam grozisz?
- Nie, nie grożę! – warknął przesłuchiwany.

podkom. Paulina Wach
KWP WROCŁAW

Bardzo często zdarza się, że zatrzymani próbują pokazać kogo to nie znają. I jak nam bardzo mogą przez to zaszkodzić. Ale już dawno nauczyłam się, że to nie ma pokrycia w rzeczywistości.

- A ta Turek to jaki w tym miała wszystkim udział? – zapytał Walczak.
- Pomaga mi szukać KOMa. Kiedy mnie zgarnięto, dałem jej swój telefon. Mam znajomego w WTO, namierzał mi KOMa, a ona miała pojechać za nim… Powiecie, co się z nią dzieje?! – warknął Skupień, będący wyraźnie u kresu cierpliwości.
- Jest zatrzymana pod zarzutem zabójstwa Nowaczyka. Chyba wiesz, kto to? – chłodno wyjaśniła Wach.
- Ku*wa… – zatrzymany zaklął. – O co tu chodzi? – zamyślił się.
- A o to, Hasselhoff, że idziesz sobie na dołek… Może na rano przejdzie ci ta bajeczka o polonezie, no i sobie busz na klacie zapuścisz – Walczak poderwał Skupnia w górę. – Robert, zaprowadź pana… – przekazał przesłuchiwanego w ręce mundurowego. Ten wyszedł ze Skupniem.
- Jak jutro dalej będzie tak wierzył w tego poloneza, no to trzeba będzie go dać do zbadania – stwierdził Walczak.
- I ciebie przy okazji – dodała Wach. – Wyjdzie taniej.
- No zabawne, no uśmiałem się, ha, ha, ha… – odciął się Walczak.

asp. Jakub Walczak
KWP WROCŁAW

Postanowiliśmy wrócić do domów, a za sprawę zabrać się jutro z rana.

***


Wkurzony padłem na więzienną pryczę.
Nie mówiłem prawdy, było źle.
Powiedziałem?
Mają mnie za wariata!
No by to…!!! I jeszcze Agnieszka ma kłopoty!
Przewróciłem się na bok… ale wiedziałem, że nie usnę.
Schrzaniłeś panie Skupień, schrzaniłeś…
Ciekawe, co dzieje się z KOMem…?

***


KOM stał w głębokim lesie, między krzakami. W jego środku Kamil jadł kanapkę, którą wyciągnął z plecaka.
- I co teraz? – cicho zapytał pojazd.
Po akcji przy fabryce zaszyli się w lesie.
Kamil żuł w ciszy.
- Nie wiem – w końcu szepnął.
- Zastanawiam się, co by nam mogło teraz pomóc z moich funkcji, jednak dalej mało co pamiętam – stwierdził pojazd. Jednocześnie układał sobie to, co mu powiedział Kamil o jedzeniu kanapki: że potrzebuje energii. „Ciekawe, skąd ja biorę energię”, myślał KOM. „Może też potrzebuję… kanapki?”
Niepamięć jest niefajna.
Totalnie.
Kamil żuł dalej.
- Tylko Adaś uważaj, nie naśmieć – dodał pojazd.
Kamil na chwilę przestał jeść.
- Adaś? Co ty masz z tym Adamem? – mruknął.
- Jaki Adaś? – zapytał KOM.
- Z twoją pamięcią nie jest najlepiej, co? – mruknął chłopak.
- Niestety… – westchnął komputer. – Może pojedź do domu? – zasugerował.
- Nie, tam mogą na mnie czekać…
- To gdzie możemy szukać twojej Ani? – zapytał KOM.
Kamil zamyślił się.
- Ostatni raz widziałem, że mieli ją w tej fabryce. Ale teraz… – zamyślił się. – Nie, nic mi nie przychodzi…
- Chciałbym ci bardzo pomóc… ale za bardzo nie wiem jak – mruknął KOM.
Kamil poklepał go po kierownicy.
- KOM, i tak mi dużo pomogłeś… – przeciągnął się. – Spróbuję coś kimnąć… A rano pomyślimy… – wygodniej ułożył się w fotelu. – Dobranoc… jeśli, rzecz jasna, śpisz
- Nie wiem, czy śpię. Ale mogę spróbować – mruknął KOM. Zaraz jego deska przygasiła się. We wnętrzu zrobił się bardzo miły półmrok. – Dobranoc, Kamil – szepnął pojazd.
Ale coś czuł, że w jego przypadku „sen” nie przyjdzie.
Bo w sumie nawet nie pamiętał… czym on jest.


***


Nastał nowy dzień nad Komendą Wojewódzką. W biurze pierwsza zjawiała się Wach. Kurtkę przewiesiła przez oparcie krzesła, rozbudziła komputer i zaczęła przeglądać akta tej Agnieszki, a potem Skupnia. Chciała znaleźć jakiś punkt zaczepienia… jednak sprawa tylko bardziej się dla niej zagmatwała.
Akta Agnieszki były nad wyraz czyste. Zaś Skupnia… cóż, o wiele większe, ale w zupełnie innym tego słowa znaczeniu… Tylu złapanych przestępców, tyle wskazanych tropów…
To naprawdę wyglądało… dziwnie?
Pół godziny później na komendzie pojawił się Walczak. Był w dobrym nastroju.
- Cześć, szefowo – przywitał się.
- Bry – rzuciła Paulina, zaczynając kolejną stronę.
- Przyjemna prasówka z rana? – Walczak rozwalił się na swoim krześle.
- A nic mi nie mów… – westchnęła.
- Bolo już przekazał nam jakieś informacje z tych oględzin?
- Jeszcze nie – mruknęła Paulina.
- Ale zaraz tak – to powiedział ów Bolo, a dokładnie Bolesław Kowalski, technik policyjny. Miał urodę raczej przeciętną, jak nie nerdowską, którą dopełniały kolorowe koszule i sweterki, które uwielbiał nosić.
Właśnie wszedł do gabinetu. Na jego twarzy malowało się… upiorne zmęczenie.
- Bolo, tyś spał cokolwiek? – zapytał Walczak.
- Tak, w twoim łóżku – warknął technik.
- A wiesz, że nawet mi było niewygodnie… – rzucił Walczak, a Paulina skwitowała:
- U, ktoś tu wstał lewą nogą…
- Bardzo bym chciał wstać, ale Kubis mnie cisnął, bym miał raport z miejsca strzelaniny na rano… – podał Paulinie teczkę. – Poza tym siedzę też nad materiałami dla Stasiaka i Przybylskiej… Prze*ebane… – pokręcił głową.
- Bolek, służba, nie drużba… Zawsze też możesz zmienić zawód i iść cegły nosić – Walczak wstał i podszedł do Pauliny. Razem zaczęli przeglądać raport.
- Przynajmniej bym się wysypiał… – mruknął Kowalski. Oparł się o framugę drzwi.
- Coś ciekawego możesz nam powiedzieć? – zapytał Walczak.
- Sprawdziłem ten pistolet, który znaleziono przy dziewczynie. Faktycznie, to z niego zabito Nowaczyka… I były na nim jej odciski palców – wyjaśnił.
- No to sprawa jasna! – ucieszył się Kuba.
- Nie do końca. Oprócz jej znalazłem też inne odciski. Wrzuciłem na bęben i takiego jednego gościa mi wywaliło… – podszedł i otworzył raport na odpowiedniej stronie. Było tam zdjęcie łysego gościa, z dziarą pawiego pióra koło ucha.
- Ale to przecież Michałek jest, żołnierz Grubego! Myślałem, że pierdzi w pryczę! – skomentował Walczak.
- Znasz go? – zapytała Paulina.
- Kiedyś go zgarnąłem…
- Michał Janosz, wyszedł miesiąc temu za dobre sprawowanie – wyjaśnił Bolek. – I wiecie, co jest najciekawsze? Jego odciski znalazłem na spuście, a nie dziewczyny…
- Czyli… – Paulina zamyśliła się. – To on pociągnął za spust?
- Na to wygląda – Bolek potarł oczy.
- I tylko na spuście? – dopytała Paulina.
- No tak, resztę mógł wytrzeć… A teraz jeśli pozwolicie, idę zdrzemnąć się, póki Kubisa nie ma… – mruknął i zanim ktokolwiek by go zatrzymał, wyszedł z pokoju policjantów.
- Czyli co… – Paulina przeciągnęła się. – Michałek odstrzelił gościa, wyczyścił broń, ale niedokładnie, porzucił ją, a potem ona przez przypadek na nią wpadła?
- Pamiętaj, szukając zielonego, gadającego poloneza – dopowiedział Walczak.
- Tak, zielony, gadający polonez. To on, to na pewno on – westchnęła Paulina.

asp. Jakub Walczak
KWP WROCŁAW

Sprawa złapała nowy trop. Postanowiliśmy to sprawdzić. Ja podzwoniłem po informatorach, by się o Michałka wypytać, a Paulina przycisnęła dziewczynę.

podkom. Paulina Wach
KWP WROCŁAW

Zatrzymana gościa nie kojarzyła. Postanowiliśmy poszukać go. Sprawdziliśmy w ostatnim miejscu zamieszkania, ale tam nikt Michałka nie widział od kiedy trafił do paki. Informator Walczaka twierdził, że może być u swojej dziewczyny, Anny Żak. Pojechaliśmy to sprawdzić.

***


Otworzyłem oczy. Przez chwilę za bardzo nie kojarzyłem, gdzie jestem.
Było dziwnie, pewnie KOM mnie gdzieś wywiózł i…
A potem cały wczorajszy dzień zwalił się na mnie.
Tylko głośno westchnąłem…

***


Agnieszka otworzyła oczy. Przez chwilę za bardzo nie kojarzyła, gdzie jest.
A potem cały wczorajszy dzień zwalił się na nią.
Tylko cicho zachlipała…

***


Kamil otworzył oczy. Przez chwilę za bardzo nie kojarzył, gdzie jest.
A potem cały wczorajszy dzień zwalił się na niego.
Chłopak tylko ciężko westchnął.
- Dzień dobry – mruknął, przeciągając się.
Deska KOMa rozjarzyła się blaskiem.
- Dzień dobry… – zielony prostokąt zapulsował nad kierownicą. – A także i siema! – dodał KOM, gdyż ten chaotyczny algorytm wyrzucił mu ten tekst.
- Siema? – zdziwił się chłopak.
- Coś mi powiedziało, że tak mam powiedzieć…
- Samochód, który słyszy głosy… Coraz ciekawiej – pokręcił głową.
KOM chciał zapytać, dlaczego słyszenie głosów jest ciekawe, ale uznał, że może jednak nie chce tego wiedzieć. Dlatego zapytał:
- Jakieś nowe pomysły?
Kamil ciężko wypuścił powietrze.
- W sumie to tak – w końcu mruknął. – Tylko nie wiem, jak się za to zabrać…
- Najlepiej od początku!
Kamil uśmiechnął się.
- Poczucie humoru… Coś nowego – stwierdził.
- Cały czas uczę się siebie na nowo… I jest to dziwne – ocenił pojazd.
- Będzie dobrze – chłopak poklepał go po kierownicy. – Tymczasem przyszedł mi taki pomysł do głowy: jeden z tych, którzy porwali Anię, ma dziewczynę… Przez przypadek wysypał się o niej przy mnie… Ankę Żak… Tu, we Wrocku… Wiem, jak się nazywa… ale nie wiem, gdzie dokładnie mieszka… Gdyby tak móc to ustalić…
Naraz jeden z ekranów włączył się. Pojawiła się na nim informacja… o łączeniu się z bazą danych ewidencji ludności Urzędu Miasta we Wrocławiu.
- KOM, co to? – zapytał Kamil.
- Nie… wiem… Samo mi się włączyło – jęknął pojazd. Odczuwał coś na kształt… przerażenia? Skoro to mu się samo włączyło, wszystko inne też tak może. A pytanie brzmi: co on ma jeszcze innego, i jak to może być… niebezpieczne? – W tym mieści znalazło mi… 5 takich osób. Ile ona może mieć lat?
- Koło 30 stki… Chyba? – zasugerował Kamil
- To jest taka jedna… Tutaj mieszka – KOM wyświetlił jej adres oraz zaznaczył go na mapie.
Kamil zrobił naprawdę wielkie oczy.
- Czym… ty jesteś? – zapytał.
- Nie wiem…ale coraz bardziej ta niewiedza mnie przeraża – jęknął KOM.
- Jak tylko znajdziemy Anię… to ci pomogę, obiecuję…
- Dziękuję…
- A teraz… jedźmy do tej Żak! – zasugerował Kamil.
- Tak, prosto do Zakopanego! – wciął KOM.
- KOM, dlaczego… Zakopane? – zapytał.
Pojazd tylko milczał.
- Tak jakoś… odruchowo.
Po czym odpalił swój silnik.
- Cel Akademicka 200, mieszkania 8, będziemy tam za około 15 minut…


***


- …no i wtedy ja się pytam kola: sprzątasz gówno po piesku, albo rano znajdziesz go na swojej głowie… – Walczak opowiadał swoją przygodę z ostatniego wypadu do parku.
- I co on na to? – zapytała Wach. Dojeżdżali pod blok Żak.
- A co mógł studenciak powiedzieć do mojej glacy? – Walczak wskazał na swoją głowę.
- Ech, Kuba, Kuba – odpowiedziała Paulina z uśmiechem na twarzy. Zatrzymali się pod blokiem.
Wysiedli z samochodu i zaszli do klatki schodowej. Tam wdrapali się na czwarte piętro i zadzwonili. Po chwili drzwi otworzyła kobieta, tak na oko 30-letnia, nie wysoka, z długimi, ciemnymi włosami. Oraz lekką nadwagą.
- Dzień dobry – łypnęła nieufnie.
- Dzień dobry, podkomisarz Paulina Wach, aspirant Jakub Walczak, Komenda Wojewódzka.– przedstawiła ich Paulina. Jednocześnie błysnęli odznakami. – Pani Anna Żak?
- Tak… A co się dzieje? – zapytała bardzo nieufnie.
- Możemy wejść?
Po chwili byli u niej kuchni.
- Michał Janosz to pani chłopak? – zapytał Walczak.
- Były. Od kiedy poszedł siedzieć – wyjaśniła kobieta.
- Mamy inne informacje – stwierdziła Paulina.
- To nieaktualne… – warknęła Żak.

asp. Jakub Walczak
KWP WROCŁAW

Śmiałem w to wątpić. Akurat do tego informatora miałem duże zaufanie…

Naraz ich rozmowę przerwał dzwonek do drzwi.
- Kto to może być? – zapytała Wach.
- Nie wiem… – pokrętnie rzuciła Żak.
- Pozwoli pani, że pójdziemy z panią sprawdzić? – zaproponowała funkcjonariuszka.
Żak nie miała przeszczęśliwej miny, jednak nie dano jej wyboru. Razem z policjantami podeszła do drzwi i je otworzyła. Po drugiej stronie stał jakiś chłopak, w kapturze na głowie i z plecakiem na plecach.

podkom. Paulina Wach
KWP WROCŁAW

Od razu go skojarzyłam. To był Kamil Nowaczyk, dziś rano dostaliśmy jego zdjęcie.

- O, dzień dobry… Właśnie pana… – zaczęła Paulina, a Kuba błysnął odznaką… gdy chłopak rzucił się do ucieczki.
- Oż ty… – Wach i Walczak popędzili za nim.
Młody miał jednak sporą przewagę nad nimi. Wypadł na zewnątrz…

asp. Jakub Walczak
KWP WROCŁAW

A wtedy zaczęły się najdziwniejsze dwie minuty w mojej robocie.

Wach i Walczak wypadli przed blok, młody leciał w stronę parkingu. Naraz z piskiem zatrzymał przed nim czarny golf… i ze strony pasażera wyskoczył Michałek.
- Ty, ku*wa, stój!!! – udarł się, celując w Kamila z pistoletu.
- Psy, spie*dalaj! – to z okna kuchni udarła się Żak.
- Stać, policja! – a to wspólnie udarli się Wach i Walczak, celując w gangstera. Ten ukrył się za drzwiami i otworzył ogień do policjantów. Ci w ostatniej chwili wskoczyli za potężną, betonową donicę na kwiaty.
Naraz na scenie pojawił się kolejny samochód – zielony polonez! Zajechał przed Kamilem i otworzył swoje drzwi.
- Wsiadaj! – skądś rozległ się zrzędliwy glos.
Kamil wskoczył na miejsce kierowcy. Polonez ruszył z piskiem opon. Kuba otworzył ogień do niego, ale kule tylko odbijały się karoserii… a potem auto zaczęło jechać na dwóch kołach, przejechało między barierkami odgradzającymi parking od drogi i…tyle go widzieli.
Z wrażenia Wach i Walczak aż przestali strzelać.
- Ku*wa, widziałaś to?! – udarł się Walczak.
Naraz usłyszeli drugi pisk opon, to samochód Michałka odjeżdżał.
- Ku*wa! – udarła się Paulina. Doskoczyli do swojego samochodu. – Ku*wa!!! – udarła się jeszcze bardziej.
Mieli przestrzelone dwie opony… oraz wszystkie szyby po prawej stronie.
- Ku*wa, ku*wa, ku*wa… – zdrowo klęła Paulina. Zaraz teraz wyciągnęła telefon, by dać cynk, by szukali tamtych samochodów.
A tymczasem Walczak patrzyła w stronę, gdzie zniknął polonez.
- Paula, ty wiesz co… – zaczął.
- Co? – warknęła, czekając na połączenie.
- Ten polonez sam się kierował – powoli powiedział Walczak.
Paulina tylko nerwowo spojrzała niego.
- Ty nie pieprz, tylko leć tą Żak zgarniać! – warknęła.

***


- Dlaczego uciekłeś?! Mieliśmy go!!! – udarł się Kamil. Pędzili KOMem po wrocławskich ulicach.
- Usłyszałem strzały, dostrzegłem, że jesteś na linii ognia… więc cię ratowałem…
- Ku*wa! – Kamil z całej siły uderzył w drzwi KOMa.
- Auuu… – jęknął pojazd,.
- Nie udawaj, ciebie nie boli! – Kamil był coraz bardziej zdenerwowany. – I co ty robisz, w Pacmana sobie grasz?! – krzyknął, widząc jak na jednym z ekranów wyświetla się labirynt ścieżek, a czerwona kulka po nim się porusza…
- Co to jest Pacman? – zapytał KOM. Nic w bankach danych nie miał na ten temat. – A to na ekranie? Nie wiem, w momencie kiedy jechałem po ciebie coś mi kazało połączyć się z satelitą i obserwować położenie tego samochodu, z którego do ciebie…
- CO?! NAMIERZASZ GO?! – Kamilem aż wcisnęło w fotel.
- Tak… Chyba tak – KOM był niepewny.
- Szybko, za nim! – rozkazał Kamil. – Hmm… – zamyślił się – A nie masz czegoś, by jakoś zmylić policję? Już pewnie znają twoje numery…
Naraz podświetlił się przycisk REJESTRACJA na palecie koło kierownicy.
- Co to? – zdziwił się Kamil, ale zaraz dostrzegł, jak napis na naklejce w prawym rogu przedniej szyby… zmienia się na jakieś krakowskie numery. – Zmiana blach?
- Cóż… sam nie wiem… Po prostu, gubię się już w tym wszystkim – jęknął KOM.
- Ja też, uwierz, ja też…
Dalszą drogę spędzili w ciszy…


***


asp. Jakub Walczak
KWP WROCŁAW

Po tej akcji pod blokiem zgarnęliśmy Żak. Próbowała uciekać, ale w ostatniej chwili dopadłem ją przy drzwiach mieszkania. Została przewieziona na komendę. Tam Paulina zajęła się nią, a ja poszedłem do Kubisa z jedną sprawą.

Paulina, głośno trzaskając drzwiami, wyszła z pokoju przesłuchań. Chwilę wcześniej policjantka Madzia zabrała Żak na dołek.
Ze swojej kanciapy, która sąsiadowała z pokojem przesłuchań, wychylił się Bolek:
- Złość piękność szkodzi, a mi spać nie daje – warknął do Pauliny.
- A daj mi spokój… – machnęła dłonią i weszła do biura. Walczak siedział przy komputerze i coś czytał.
- No co za tupet! – warknęła – Zdzira!
- A co się stało? – zapytał.
- Zwyzywała mnie i kazał spie*dalać – Wach kopnęła kosz na śmieci. – A ty co robiłeś, kiedy cię potrzebowałam?
- Załatwiałem pizze hawajską… A na serio słuchaj, musimy jeszcze raz pogadać z tym Skupniem…
- A po kiego? – Paulina rozwaliła się na krześle.
- Przecież on mówił o tym polonezie. A pod blokiem…
Wach parsknęła głośno.
- Przewidziało ci się… – warknęła.
- Nie przewidziało… Wiem, co widziałem. A jak wytłumaczysz to, że bez niczego jechał na dwóch kołach? I że kule się od niego odbijały? – zapytał.
Paulina zamyśliła się.
- Dobra, ale dalej uważam, że to strata czasu – westchnęła.

asp. Jakub Walczak
KWP WROCŁAW

Posłałem po Skupnia. 10 minut później już z nim siedzieliśmy w pokoju przesłuchań.

***


Kropka oznaczająca samochód Michałka zatrzymała się gdzieś w na skraju parku, przy większych zaroślach. Nikt z niego nie wysiadał.
- Dobra KOM, idę podejrzeć, co się dzieje… Jak będę wołał, przyjeżdżaj – powiedział Kamil.
Komputer milczał.
- KOM? – zaczął.
- Wy… bacz… Mam… krótką… zwiechę… – zaczął KOM i urwał. Jego deska znów zgasła.
Kamil zaklął w myślach…



Tymczasem system KOMa odzyskał sprawność. To już kolejny raz, kiedy miał takie zawieszenie… A w jego trakcie…
Widział wiele, wiele dziwnych rzeczy. Których absolutnie nie umiał sobie wytłumaczyć…
Jak chociażby to, że Kamil biegnie w jego kierunku. A jeszcze sekundę wcześniej siedział na fotelu kierowcy.
Nie… rozumiał…
Po chwili chłopak już był w samochodzie.
- Co się… stało? – zapytał KOM.
- Już wiem, gdzie jest Ania! – powiedział.
- Dobra… Ale czekaj, ja w tym aucie wykrywam trupa… – jęknął KOM.
- Popstrykali się o coś, jeden odstrzelił Michałka i zwiał. A ja sprawdziłem samochód i już wiem, gdzie znajdę Anię. Podsłuchałem ich rozmowę!
- To może policję trzeba… – zasugerował KOM. Nie rozumiał dlaczego… ale czuł się gorzej.
Ale co to znaczy… czuć?
I że gorzej.
Nie ogarniał…
- Żadnej policji, jedź szybko, już ci mówię adres…
- O… k… – westchnął pojazd. Kamil podał adres.
Ruszyli.


***


Skupień znów siedział na krześle w pokoju przesłuchań.
- To jeszcze raz, miałeś zielonego poloneza, który sam jeździ, tak? – zapytał Walczak. Wach prychnęła.
- Tak – znudzonym głosem westchnął Adam.
- I był kuloodporny?
- Tak – potwierdził Adam,
- I potrafił jeździć… na dwóch kołach?
Na te słowa Skupień się poruszył.
- Widzieliście go?! Gdzie? – zapytał.
- Byliśmy u panny gościa, którego odciski znaleźliśmy na klamce twojej znajomej – wyjaśnił Kuba.
- O, to Walczak potrafi sam skomplikowane zdania budować? – zakpiła Paulina. Kuba ją zignorował.
- I ona nim jeździła? – dopytywał Adam.
- Nie, syn tego gościa, którego prawdopodobnie zabiła twoja znajoma…
- Ona go nie zabiła – mruknął Skupień.
- To my już wyjaśnimy… – zgasiła go Paulina.
Drzwi, które były przy lustrze weneckim, otworzyły się. Do środa wszedł Kubis.
- Kuba, zadzwoniłem tam, gdzie prosiłeś… Dzielny potwierdził to o jego samochodzie – powiedział, wskazując na Adama.

asp. Jakub Walczak
KWP WROCŁAW

Kiedy Paulina przesłuchiwała Żak, poszedłem do Kubisa i poprosiłem o ten telefon. Dziwił się, ale okazało się, że Dzielny to jego znajomy.

- Ale… że co? – Paulina wyglądała na zaskoczoną.
- Dzwoniłem do Arka Dzielnego, komendanta wojewódzkiego z Krakowa… – uściślił Kubis. – Tak, zna Adama Skupnia… oraz jego samochód… Ku*wa, człowieku, gadający samochód? Ale jak? – zwrócił się do Adama.
- Dzieło przypadku – mruknął, unosząc dłonie z kajdankami – To znaczy, że…

podkom. Paulina Wach
KWP WROCŁAW

Poczułam się dziwnie… Gadający samochód? Naprawdę? To dochodzenie było naprawdę pokręcone. Jak z jakiegoś… Bonda?

REKLAMA











CIĄG DALSZY W CZĘŚCI 3B!


TYLKO W SERWISIE



>>> OPOWIADANIE DO POBRANIA W FORMACIE PDF <<<
UWAGA! OPOWIADANIE W FORMACIE PDF JEST WSPÓLNE DLA OBU CZĘŚCI


Nasz Rider | Wypromuj również swoją stronę



2017

 
Dodana opublikowania: 05-09-2017 19:00
Dodał: TS89 Komentarze (0) Brak ocen


. . Copyright (C) 2004 - 2017 by Pik
Regulamin   Kontakt