Fan Fictions

Następna część
KARR – ZANIM POJAWILI SIĘ KITT I MICHAEL - CZĘŚĆ 1
Moja wizja początków KARRa. Myślę, że ją zrozumiecie. Jakby znaleźliście by jakieś wpadki, to dajcie znać.

SIEDZIBA KNIGHT INDUSTRIES

Wilton Knight powoli szedł oświetlonym światłem jarzeniówek korytarzem. Nie spieszył się za bardzo. Ba, wyglądało to bardziej na spacer, niż normalne przejście szefa wielkiej informatycznej organizacji ze swego komfortowego biura do olbrzymiej hali produkcyjno-testowej. Bo tu trzeba zaznaczyć, że Wilton nie był takim zwyczajnym zarządcą, który patrzy na wszystkich z góry i dąży do zysku za wszelką cenę.
Otóż Knight, jeden z najbogatszych ludzi na świecie, był w głębi duszy wynalazcą. Pasjonowała go najnowsza technika oraz jej praktyczne zastosowanie dla potrzeb ludzkości. I właśnie ta chęć pomocy światu zaowocowała powstaniem KNIGHT INDUSTRIES.
Wilton pchnął mocno średniej wielkości drzwi. Te otworzyły się nader lekko.
- Jak miło tu być… - mruknął Knight, rozglądając się po olbrzymiej hali na w poły pustej. Drugą część pomieszczenia zajmowały zbudowane z płyt rygipsowych pokoiki. – O, pardon. – powiedział nagle Wilton, gdyż niechcący zahaczył podręcznym neseserem, który niósł w lewej dłoni, o ruchomy stolik z narzędziami samochodowymi.
- Witam panie Knight. – na dźwięk tych słów wynalazca szybko się obrócił.
- Bruce… I co tam leci, stary druhu. – Wilton przemówił w następujący sposób do postawnego murzyna, profesora informatyki, ubranego w biały kitel, który pojawił się tuż za prezesem.
- Raz jedną, raz w drugą. – odpowiedział z uśmiechem Bruce – Zapewne chciałby pan zobaczyć KARR-a?
- A wiesz, że o tym pomyślałem. – uśmiechnął się Wilton - Wchodzę tutaj, a samochodu nie ma. Już myślę, czy nie dzwonić na policję i nie zawiadamiać o zniknięciu czarnego Trans Am`a 82 o rejestracji KNIGHT, prototypu pojazdu najnowszej generacji, nafaszerowanego najnowocześniejszą technologią i pokrytego substancją zapewniającą mu niezniszczalność. – i wybuchnął nawet głośnym śmiechem
Murzyn uśmiechnął się także.
- Nie ma takiej potrzeby. – odpowiedział murzyn, z błyskiem w oku – Chłopcy wzięli go na tor, aby sprawdzić, jak działa AUTO PILOT i dzwoni… O wilku mowa. – i Bruce wskazał dłonią na szeroko otwarte wejście hali głównej.
- Cudny. – wyszeptał cicho Knight, patrząc, jak powoli, na środek sali, wjeżdża niesamowicie lśniący czarny samochód z czerwonym sakanerem tuż nad przednim zderzakiem.
- I co tam, Danny? – murzyn zwrócił się do młodzieńca, który właśnie wysiadł z pojazdu.
- Wszystko dobrze, Debtor… - nagle zauważył Wiltona – Witam pana, panie Knight. Informuję, że KARR jest w stu procentach sprawny i spokojnie można podłączyć system do głównego procesora. – wyrzucił na jednym tchu, patrząc na szefa KNIGHT INDUSTRIES prawie jak na swojego ojca. Napiszę więcej – on go tak traktował.
Otóż Danny Jeer był wychowankiem domu dziecka, fascynatem samochodów. Uwielbiał przy nich grzebać, jednocześnie udoskonalać w sposób awangardowy jak na obecne czasy. I kiedyś, na jego drodze stanął Knight. Zafascynowany pomysłami chłopaka zatrudnił go w KNIGHT INDUSTRIES, przydzielając do najważniejszego projektu firmy – KARR-a. Danny przejął się zadaniem na serio. Pracował dzień i noc, pomagając wybitnym naukowcom przy tworzeniu podzespołów pojazdu. Sam także zaprojektował jedną funkcję - TURBO BOOST (oczywiście z małą pomocą Wiltona)
Wilton ponownie się uśmiechnął.
- Nie wiem, co bym bez was zrobił. – powiedział cicho, ale dobitnie – Gdyby nie wy, KARR nadal leżałby w sferach marzeń… A teraz… Skuteczna pomoc ludziom znajduje w zasięgu jednego kodu… Kodu, który może zmienić losy świata.
Przez chwilę wśród zebranych dało się wyczuć niesamowite podniecenie. Każdy myślał o czymś innym. Aż w końcu Wilton rozkazał:
- Za pięć minut wszyscy tutaj.
Mężczyźni kiwnęli tylko głowami i szybko odbiegli, aby zwołać ekipę na to niecodzienne wydarzenie.

***

- A Devona na będzie? – Bruce cicho zwrócił się do Wiltona.
- Niestety nie. Zapewne teraz użera się z jakimiś urzędasami w kongresie… Ach, ta biurokracja. – westchnął cicho – Są już wszyscy? – to zapytanie wypowiedział głośno, gdyż chciał przekrzyczeć gwar jaki wywołali ubrani na biało naukowcy, zebrawszy się uprzednio wokół KARR-a.
Pomruk „TAK” wystarczył Knightowi za odpowiedź. Raźnym krokiem, z neseserem u boku, wyszedł przed maskę pojazdu i tak przemówił:
- Zebraliśmy się tu wszyscy, aby podziwiać krańcowy efekt naszej dwuletniej pracy-w pełni działający prototyp samochodu przyszłości. Już za chwile wprowadzę kod, który aktywuje w pełni Knight Automated Roving Robot-pojazd, który ma szansę zmienić ten świat. Nasz świat. – zrobił małą pauzę, którą zebrani wykorzystali na owacyjne oklaski.
Knight odczekał moment, po czym dalej kontynuował:
- Nie jestem dobry w jakiś wielkich przemowach… Co innego Devon…- tu się uśmiechnął sam do siebie, gdyż wyobraził sobie minę jego zastępcy Deviona Miles`a na sens tych słów – Tak więc, zaczynajmy. – i przy burzy oklasków, podając neseser Danny`emu, wsiadł do środka KARR-a, które przypominało wnętrze łazienki niejakiego Dartha Vadera. Przez chwilę Knight podziwiał setki guziczków, kilkanaście liczników oraz dwa duże, kolorowe monitory.
- Do dzieła. – mruknął sam do siebie, po czym pochylił się nad klawiaturą i wcisnął kombinację guzików: D+GHU. Natychmiastowo na jednym z ekranów pojawił się tekst: PROSZĘ WPROWADZIĆ KOD AKTYWUJĄCY. Nie czekając na jakiś szczególny znak, z miną pełną szczęśliwego skupienia, zaczął wstukiwać następujący ciąg: KSDGHB7845785FFG5656_5623463RYNJ. I po chwili…
- Witam pana, panie Knight. Tutaj procesor główny samochodu Knight Automated Roving Robot. Oznajmiam, że wszystkie systemy są gotowe do działania. – z pobocznych głośników wydobył się ostry, męski głos. Zaś na małym, ciemnym wyświetlaczu umieszczonym tuż nad kierownicą, pojawiły się charakterystyczne, żółte paski.
Na zewnątrz wybuchła feria oklasków. Stało się. Osiągnęli sukces.
- Witaj KARR. – Wilton zaczął mały dialog z samochodem – Czy mógłbyś podać mi, jaka temperatura panuje na zewnątrz?
- 20,34O C. – odpowiedział spokojnie samochód.
- Brawo. – odpowiedział cicho Wilton, po czym opuścił pojazd. Szybko odebrał teczkę od Danny`ego i już chciał coś powiedzieć, gdy do sali, jak tornado trzeciego stopnia, wpadł zadyszany pracownik ochrony. Na resztkach sił dobiegł do Knighta, oparł się o KARR-a i ledwo łapiąc oddech, urywając wyrazy, przemówił tak:
- Panie… prezesie… W składzie… gazu… Szaleniec… Ma bombę… Nie, wiem… jak się dostał… Mówi, że… wysadzi… w… powietrze… Wziął zakładniczkę… Sally…
W hali zapadło głuche milczenie. Na twarzy Wiltona nie było już cienia radości. Tylko przerażenie.
- Zarządzić ewakuację. – rozkazał cicho.
W sali zapanował chaos. Ludzie biegali w różnych kierunkach. Tylko Wilton, ochroniarz, Danny i Bruce stali wokół KARR-a.
- Policja wezwana? – Knight rzucił do ochroniarza.
- Tak… - mężczyzna odpowiedział już pewniejszym głosem.
- Idź pomóc w ewakuacji… Co jest Danny? – powiedział Wilton, zaraz po odejściu ochroniarza, gdyż spostrzegł, że chłopak próbuje zgłosić jakąś propozycję.
- A gdybym… - nieśmiało zaczął Danny - A gdybym wziął KARR-a i tam pojechał? Może uda mi się gościa powstrzymać? – i spojrzał niepewnie na Knigta.
Ten tylko popatrzył na KARR-a, a później na chłopaka.
- Tylko uważaj. – zadecydował Wilton.
Danny rzucił krótkie: „Dziękuję.” i ucieszony rzucił się do pojazdu. Zajął prędko miejsce za kierownicą, odpalił silnik i z piskiem opon ruszył w kierunku wyjazdu.

***

- KARR, jak wygląda sytuacja? – zapytał się krótko Danny komputera. Stali przed pomieszczeniem, w którym znajdowała się wielgachna butla gazu służącego do ogrzewania budynków biurowych.
- Dwie osoby przy głównej butli. I jeden ładunek na niej. – krótko wyjaśnił KARR.
- Dobrze. To daj mi broń… - wydał polecenie Danny. W momencie spod przedniego siedzenia wysunął się mały pistolet – I wchodzimy! – krzyknął i wcisnął pedał gazu. Opony zapiszczały na asfalcie. Po chwili Trans Am uderzył w ścianę, wywalając w niej wielką dziurę oraz wzbudzając tuman kurzu. Zaraz po tym chłopak nastąpił na hamulec. KARR zatrzymał się momentalnie.
Danny wyskoczył na zewnątrz, z pistoletem w dłoni. Czuł się niemal jak w filmie sensacyjnym. Zaś na przeciwko niego stał wysoki gościu, o pociągłej twarzy, pełnej blizn. Widać było, że wyglądał na zaskoczonego tym nagłym pojawieniem KARR-a. Zaś koło jego nóg leżała młoda pracownica KNIGHT INDUSTRIES – Sally Balk. Była ewidentnie nieprzytomna.
- Puść ją. – rozkazał cicho, ale dobitnie Danny.
Przestępca zdołał już ochłonąć. Pochwycił zapalnik do ręki i odpowiedział głosem desperata:
- Po moim trupie. – jego palec niebezpiecznie zbliżył się do czerwonego guzika.
- KARR, spróbuj przeprogramować tę bombę… - chłopak cicho rzucił do samochodu, po czym dalej konwersował z zamachowcą.
KARR szybko przeanalizował schemat ładunku. Następnie obliczył prawdopodobieństwo nie udania się procesu dezaktywacji bomby: „98% - ZAGROŻENIE USZKODZENIA GŁÓWNEGO PROCESORA” – taki napis pojawił się na jednym z monitorów. „PROPONOWANA REAKCJA – UCIECZKA” – po chwili taki tekst wyświetlił się na ekranie.
- KARR, szybciej. – stęknął Danny. Coraz gorzej szło mu w negocjacjach.
Ale pojazd nie słuchał już chłopaka. Uruchomił tryb AUTO PILOTA. Wrzucił wsteczny i z piskiem opon, przez dziurę, którą sam wybił, wyjechał na zewnątrz.
- KARR!!! – ryknął Danny, odwracając się za oddalającym pojazdem. Jednak było już za późno. Zamachowca, zdezorientowany sytuacją, nacisnął czerwony guzik. Danny zdołał krzyknąć tylko: „Panie Knight!”, po czym jego krzyk zatonął w potwornej eksplozji, zaś on sam został pochłonięty przez krwiste płomienie.

KONIEC CZĘŚCI PIERWSZEJ

 
Ostatnia modyfikacja: TS89
Dodał: TS89 Komentarze (16) Ocena: 9/10


. . Copyright (C) 2004 - 2012 by Pik
Regulamin   Kontakt