Rycerski jeździec - Prolog
Jest 23 marca 2009 roku, godzina 15:30. W Trzebnicy trwają właśnie prace nad mikroprocesorem nowej generacji, który ma ratować ludzkie życie- Rycerz Wędrowny Robot. W skrócie RWR.
-Witold! Mamy poważne zwarcie w głównej hali! Prawdopodobnie RWR został uszkodzony i nie daje się kontrolować. Mówi, że nas zniszczy.
-Darku, nie przejmuj się. Zamontowaliście go już w Polonezie?
-Na szczęście nie. Dezaktywować?
-Oczywiście. A Poldka rozbierzcie na części i zezłomujcie. Za miesiąc budujemy taki sam procesor, ale bez tego błędu w programowaniu.
-A co z karoserią?
-Jakaś się znajdzie.
-Michał, tylko Ty możesz rozbić ten gang przemycający nielegalne bronie z Rosji. A z Karolem na pewno dacie radę. Będziesz miał co wspominać na przedwczesnej emeryturze. Pracowałeś na to 10 lat, i nikt Ci tego nie odbierze.
-Tak jest, panie komendancie. A czym jedziemy na akcję?
-Weź swoją Syrenę 110. Wszystkie Polonezy patrolują gminę. Zawsze zazdrościłem Ci tego czarnego, perłowego lakieru. No i ten zaginiony egzemplarz... Karol czeka przed komisariatem.
-Do widzenia, panie komendancie.
-Do widzenia.
Na leśnej polanie stały dwa samochody, oba czarne, oba kuloodporne. Za drzwiami pierwszego z nich, nowego, luksusowego BMW serii 7 migotały serie strzałów puszczane z Kałasznikowów i pistoletów UZI. Za drugim, zaginioną Syrenką 110, kryli się dwaj policjanci z Glockami w dłoniach.
-Karol? Kryj się!
Michał wciągnął Karola do auta, ale jego partner nie żył.
-Komendant mnie zabije. Ale trzeba ich ścigać. OK, turbina działa. Trzymaj się, staruszku!
-Janie, zatrzymaj się przy tamtym samochodzie! Co tam się stało?
-Nie wiem, panie Rycerz. Ale chyba gdzieś widziałem to auto... tak, to Syrena 110 sierżanta Michała Długa. Niedawno przyskrzynił paczkę złodziei luksusowych samochodów. Wszędzie o tym pisali.
-Nie gadaj, tylko jedź! Trzeba zawieźć go do szpitala, byle szybko. Włącz Tryb Pościgowy.
-Się robi, szefie. Proszę mocno zapiąć pasy. Włączam Tryb Pościgowy.
Limuzyna, odjeżdżając, zdarła kawałek asfaltu. Teraz w rękach szofera było ludzkie życie...
Szpital był zatłoczony. Milioner i jego osobisty kierowca ledwo przecisnęli się przez tłum do lekarza dyżurującego.
-Panie doktorze! Mamy ciężko rannego policjanta.
-Bierzemy go na operacyjną. Siostro! Proszę zawołać chirurga plastycznego na operacyjną!
-Co z nim, panie doktorze?
-Niedługo się wyliże i wyjdzie ze szpitala. Ale do policji już nie wróci, a szkoda.. Czy to pańska rodzina, panie Rycerz?
-Nie, ale on w ogóle nie ma rodziny. Sprawdzali to moi technicy.
-Zaopiekuje się pan nim?
W głosie chirurga słychać było lekkie drżenie.
-Oczywiście. Mam co do niego pewne plany. Mój rodzony syn jest zły, a ja potrzebuję kogoś, kto... Mogę zdradzić panu pewną tajemnicę?
Słucham. Ręczę, że nikomu nic nie powiem.
-Buduję mikroprocesor, który ma ratować ludzkie życie. Jego kierowcą ma być człowiek prawy i uczciwy. Sierżant to idealny kandydat. A samego RPMa, bo tak nazywa się ten procesor, umieszczę w Syrenie 110 Michała Rycerza. Daję mu nowe nazwisko i tożsamość.
-Obudził się.
-No, Michale, pora zapoznać Cię z Twoim zespołem. Oto Darek Mila, Twój szef. To Dorota Barka, mechanik. Będzie naprawiać Twoje auto... To Twój samochód. Pewnie pamiętasz go nieco innego, ale teraz jest dużo lepszy. RPM, przywitaj się.
-Dzień dobry. Jestem głosem mikroprocesora Rycerz Przyjazny Mikroprocesor, w skrócie RPM. Możesz tak do mnie mówić. Zostaniesz moim partnerem. A tymczasem usiądź wygodnie. Jedziemy na przejażdżkę.
-Ten samochód gada?! Nie wierzę. Jakim cudem sam zamyka drzwi i włącza silnik?
-Niedługo się przyzwy...
Serce Witolda Rycerza przestało bić. Od tej chwili cała jego fortuna miała być wydana na ratowanie ludzkiego życia, którego on już nie miał...
KONIEC PROLOGU |