Fan Fictions

Następna część
Nasz Rider: Ja – oficjalna zapowiedź
Przeszłość puka do drzwi. Po tym, jak Adam i KOM przetrwali bitwę o Jordanów, ale zanim zaczęli szaleć po Polsce, muszą zmierzyć się z dawnymi wyborami Skupnia. Już od dawna się na to zanosiło…
Gdzie? Poznajcie sami!


SCENA PO NAPISACH
„KOMnaSZLAKU – S02E04 – ZIELONY W OPOLU – CZĘŚĆ DRUGA”

DATA PREMIERY: 22.04.2017


Słońce zachodziło też i nad Jordanowem. Adam siedział na murku przy gimnazjum.
Sam się zastanawiał, dlaczego tu tak tkwił i dlaczego dał się tak podpuścić KOMowi.
Stracił praktycznie cały dzień, jak jakiś skończony pierdoła. Ale czy może faktycznie on tego sam chciał? Czy może raczej… imperatyw narracyjny Skryby mu tak kazał?
Nie czas tego rozważać teraz.
Nagle poczuł, że wibruje mu telefon. Spojrzał na niego. To było zdjęcie od KOMa – pierwsze od rana, z jakiejś stacji.
Podpisane „Pozdrowienia z Lublińca”.
- Na Opole tak średnio to mi wygląda… - westchnął Adam.
Z ciekawości jednak sprawdził, gdzie ten Lubliniec leży. Odpalił mapę na telefonie, przyjrzał się. Od Opola dzieliło go jakieś 60 kilometrów. Jednak nie to zwróciło uwagę Adama. Zdecydowanie bliżej Lublińca leżało Olesno. A zaś od niego było kilka kroków do…
Adam tylko westchnął i pokręcił głową.
Kiedyś będzie musiał komuś o tym opowiedzieć.
Będzie musiał…
Wstał z murku i powoli ruszył w stronę domu.





PS.

„Grzybiarz”


Grzyby od zawsze były pasją pana Sławka. Już od najmłodszych lat, początkowo z dziadkiem oraz tatą, a potem już sam, oddawał się temu jesiennemu rytuałowi. Potrafił rano zerwać się o czwartej, jechać do lasu oddalonego o 20 kilometrów (gdzie miał sprawdzone miejsca) i dwie godziny przed pracą szukać maślaków, rydzów.
No i podgrzybków…
Jak się miało potem okazać, na jednej z takich wypraw… poznał prawdziwego przyjaciela!
Było to gdzieś na przełomie lat 70. i 80., jeszcze w czasach cudów gospodarczych Gierka, ale w momencie, gdzie co bardziej kumaci rozumieli, że to nie wytrzyma. Wtedy pan Sławek odkrył lasy w okolicach Olsena – miejscowości, wtedy jeszcze, w województwie częstochowskim. Jak się okazało, był to rok pokaźnego wysypu grzybów. A w tych lasach nad wyraz dobrze sobie radziły.
Pewnego dnia, w trakcie zbierania, pan Sławek dotarł do drutu kolczastego. Zaraz zdał sobie sprawę, dokąd doszedł – w okolicach Olesna była pewna baza wojskowa. I to właśnie najprawomocniej do niej dotarł.
Postanowił się wycofać, nie uśmiechało mu się dostać w ręce żołnierzy. Zwłaszcza że ponoć mieli też tu siedzieć ruscy… Jednak okazało się, że było za późno. Zza drzewa, zapinając rozporek spodni, wyszedł w pełni umundurowany, i co grosza uzbrojony, strażnik.
Zmierzyli się wzrokiem. Strażnik mógł być w wieku pana Sławka, może trochę młodszy.
Pan Sławek oczyma wyobraźni zobaczył naprawdę wiele strasznych scen, ale tego, co nastąpiło, nie przewidział. Strażnik faktycznie, zaciekawił się, co tutaj pan Sławek robi. Jednak rozmowa szybko zeszła na temat grzybów. I nie tylko.
Po 20 minutach rozmawiali już naprawdę swobodnie, na różne tematy. Strażnik nawyzywał się Damian i pochodził spod Wrocławia.
Po godzinie wiedzieli, że jeszcze kiedyś musza się spotkać, pogadać.
I tak było kilka dni później, kiedy pan Sławek znów był na grzybach. Doszedł do płotu jednostki. Damian miał tam znów dyżur.
I znów ucięli sobie pogawędkę.
A potem kolejną. I kolejną. A na koniec jesieni… byli już naprawdę dobrze zakumplowani, nawet zaczęli się z rodzinami odwiedzać.
Kiedyś pan Sławek zapytał Damiana, co tam w tej bazie robią. Ten nie umiał odpowiedzieć – nigdy mu nikt nie wyjaśnił, zasłaniając się tajemnicą państwową. Ale jedno wiedział na pewno – zamieszani w to byli sowieci.
Potem przyszyły kiepskie czasy stanu wojennego. Damiana przeniesiono gdzieś na Pomorze, potem krążyły plotki, że obawiano się ataku amerykanów z Bałtyku… A potem to był rok 1989. Damian skończył ze służbą wojskową, wrócił w okolice Wrocławia. Dzięki temu jego znajomość z panem Sławka znów mogła się rozwinąć.
Damian został ojcem chrzestnym jednej z córek pana Sławka. Dwa lata później, nie bez „manipulacji” żony Sławka, stanął na ślubnym kobiercu z jej dalsza kuzynką. No i Fafik – to właśnie Damian kiedyś przyniósł Sławkowi małą, puchata kulkę, która wyrosła na wierną, choć trochę ciapowatą, czworonożną maskotę rodziny.
Można powiedzieć – grzyby ich połączyły.
Od tego czasu co roku robili wypad na nie, właśnie w okolice Olesna. I co roku odwiedzali miejsce, gdzie się zakumplowali. Dzięki temu byli świadkami, jak z czasem jednostka upadała. I jak ten płot, który słyszał niejedną ich rozmowę, padał…
Aż do ostatniego roku. Bo wtedy…
Ale po kolei. Znów przyjechali w lasy, obaj już mocno posunięci w latach (panu Sławkowi niedawno urodził się pierwszy wnuk). Tradycyjnie, tylko sobie znanymi ścieżkami, co chwilę zbierając jakiś dorodny okaz, dotarli do płotu. I jakie było ich zdziwienie, kiedy okazało się, że od ostatniego roku… ktoś go naprawił. Słupy już nie zwisały nad ziemią, w siatce nie ziały dziury.
Płot został solidnie odnowiony.
Włącznie z tym, że jego okolice, z drugiej strony, patrolował żołnierz, który cicho pogwizdywał sobie muzykę z Parku Jurajskiego. Kiedy zobaczył pana Sławka i Damiana, przystanął.
- A panowie tutaj czego? – zapytał konkretnie, ale uprzejmie.
- Grzyby – pan Sławek uniósł koszyk.
- A tak, tak, jest ich tutaj trochę… – mruknął strażnik. – Ale niestety, będę musiał panów prosić, by oddali się z tego miejsca. Nie wolno tutaj przebywać osobom postronnym.
- To baza znów działa? – zaciekawił się pan Damian.
- Tak, ale nic więcej nie mogę powiedzieć… - strażnik bezradnie rozłożył ręce. – Bo i sam nie wiem – dodał.
Mężczyźni zaśmiali się. Pogadali jeszcze przez chwilę, pan Damian opowiedział, że sam tu kiedyś pilnował.
W końcu, po 10 minutach, rozeszli się.
Żołnierz dalej patrolował płot, cicho gwiżdżąc.
Grzybiarze ruszyli na wschód, w stronę młodnika, gdzie zawsze rosło dużo kurek.
Zaś gdzieś z oddali rozległ się całkiem potężny huk…
Jeden… Drugi…
Trzeci.



ARTYKUŁ PRZYPOMINAJĄCY
„NASZ RIDER: SEZON PIERWSZY”

DATA PREMIERY: 26.10.2017





…kiedy tak sobie przypominałem, jeden szczegół wypłynął mi na wierzch. Jedno ujęcie. Jeden obraz. I nie dotyczył on tym razem koszulki kaki, tylko…
Wywołał lawinę innych wspomnień. Sprzed kilku lat.
Od razu przestałem się uśmiechać…
- Obiecałeś sobie, że nie będziesz do tego wracał – mruknąłem.
Ale już było z późno. Postanowiłem… że wrócę.
Wstałem, podszedłem do szafy. Otworzyłem ją. Tam dogrzebałem się do sejfu ukrytego w ścianie. Wpisałem kod, uchyliłem drzwiczki i wyciągnąłem spory pakunek. Siadłem na fotelu; rozpakowałem.
A potem zacząłem sobie przypominać…
Był to powrót bardziej niż bolesny.

Moja wina. Tylko i wyłącznie… moja wina.

ZWIASTUN,
KTÓRY NIEDAWNO WYDARZYŁ SIĘ U SKRYBY

DATA PREMIERY: 31.10.2017



 
Dodana opublikowania: 31-10-2017 20:40
Dodał: TS89 Komentarze Brak ocen
KOMENTARZE:
eNeR dnia 02-11-2017 15:17
Kaliber 44 to niemal ostatnia rzecz, jakiej spodziewałbym się w NR! Zwiastun świetny, intrygujący...dobrze, że 3.11 już jutro :D
#nrj


TS89 dnia 02-11-2017 15:35
Nikt się tego nie spodziewał, zapewniam...

A przedpremierowy fragment na StanachSkupienia! :)

https://stanyskupieniahej.wordpress.com/2017/11/02/stanskupienia-nasz-rider-ja/



Zaloguj się, aby dodać swój komentarz.


. . Copyright (C) 2004 - 2017 by Pik
Regulamin   Kontakt